2023 Sunday
Dzisiejsze pytanie jest takie: Czy są ludzie, którzy zasługują na karę i cierpienie, jakie doznają ludzie, których napotykamy w swoim życiu. Albo czy są ludzie, którzy zasługują na śmierć z powodu swojego złego charakteru? Albo po prostu, czy ludzie, którzy trafiają za kratki, czyli do więzienia, na to zasługują? To jest bardzo ciekawe, bo chyba większość ludzi odpowie, że tak, odpowie, że źli ludzie powinni być ukarani. Ale ciekawe jest to, że Jezus nikogo karać nie chciał. Przyszedł, żeby nas zbawić, a nie osądzić. Innymi słowy, można powiedzieć, że ludzie zasługują na życie, jakie doznają, ale do krzywdy drugiego człowieka, nikt swojej ręki przyłożyć nie powinien. Oczywiście, jeżeli jest się Chrześcijaninem. Może dlatego też nie każdy ziemianin jest Chrześcijaninem. Może właśnie Bóg tak stworzył świat, że nie każdy człowiek zasługuje na miano bycia Chrześcijaninem. Tylko Chrześcijanie są zwolnieni z karania bliźnich. Tylko Chrześcijanie są zwolnieni z odwetu, zemsty, walki ze złem. Tylko Chrześcijanie uczą się przebaczenia. Właściwie, to w ten sposób, Chrześcijanie nie mają do czynienia ze złem tego świata. A to przecież jest wielki przywilej, by stać obok zła, a nie mieć bezpośredniej styczności ze złem tego świata. Tylko Chrześcijanie uczą się kochać swoich wrogów. To prawda, nikt inny tego się nie uczy.
-----
Czasami się zastanawiam, dlaczego mnie nikt nie nauczył tego wszystkiego, co wiem dzisiaj? I dochodzę do wniosku, że wszystko przecież wiedziałem, tylko wcześniej nie byłem na tyle dojrzały, by to zrozumieć. Albo może dlatego, bo ciągnęło mnie do grzechu, a nie do cnoty? Wszystko jest możliwe, tak czy inaczej, Bogu mogę tylko podziękować za to, że chociaż na stare lata, zostałem oświecony. Dziękuję Ci Boże. Na poprawę, na szczęście, nigdy za późno nie jest. To prawda, chociaż jestem fizycznie bardzo słaby, to Ty Boże czynisz mnie bardzo silnym człowiekiem. Tak silnym, że nawet krzyża przestaję się bać, a może nawet już trochę za nim tęsknię. To rzeczywiście, wielka przemiana osobowości.
----
Przeczytałem piękne zdanie. Któż ma się najlepiej? Tylko ten, kto potrafi cierpieć dla Boga. To prawda, tylko tacy ludzie mają najlepsze życie na ziemi, nikt inny. Dlatego też ateiści i niewierzący nigdy nie będą mieli tak dobrego życia, jak ludzie wierzący w Boga. To prawda. Dzieci Boże dobrze to rozumieją. Poganie i niewierzący, szukają szczęścia i nigdy nie mogą zaspokoić swoich pragnień. Nie mogą, bo nie znają sensu życia i nie rozumieją poco w ogóle istnieją. A bez tej wiedzy, jak człowiek może być szczęśliwy? Po prostu nie może.
----
Ciekawe jest też to, że dla jednych ludzi izolacja społeczna jest karą, a dla drugich jest nagrodą. Tak więc, ktoś pragnący ukarać kogoś izolując go z grupy, właściwie sprawia tylko przyjemność dla kogoś, kto właśnie pragnie spokoju i samotności, by móc całkowicie oddać się Bogu. Tak samo nawet droga krzyżowa, dla jednych ludzi jest karą, a dla innych nawet nagrodą. Nagrodą jest dla ludzi, co chętnie sami siebie biczowaliby za swoje grzechy i słabości, ale brakuje im na to odwagi. Dlatego też, jeżeli ktoś ich biczuje, bardzo z tego powodu się cieszą. Każdy człowiek jest inny i każdy ma inne potrzeby, a przecież jaki kto z nas jest, zależy tylko od Boga.
----
"Głupi i słabi mówią: Patrzcie, jak temu się dobrze powodzi! Jaki bogaty, jaki wielki, jaki możny, jaki ważny! Ale spojrzyj od strony ducha, a zobaczysz, że wszystko to przemija i jest niczym. Jakże to wszystko niepewne i uciążliwe, bo zawsze łączy się z niepokojem i lękiem utraty."
Przyznać muszę, że nie zdawałem sobie sprawy z tego, że to wszystko można tak łatwo i bez przyczyny utracić. Nikt nie może być pewny niczego. Dzisiaj ma wszystko, jutro niczego już nie ma. Czasami straci człowiek zdrowie, czasami majątek, a czasami wszystko straci i to bez przyczyny. Wystarczy, że na drodze diabła spotka, który mu wszystko odbierze. Dzisiaj wiem, że człowiek nie może być pewien niczego prócz śmierci. Dlatego też dobrze rozumiem cytat, który sobie zapisałem.
----
Dzisiaj jestem świadomy tego, że wszystko co robię w swoim życiu i tak w końcu znajdzie się na śmietniku. To tylko kwestia czasu. Dlatego, do pracy trzeba mieć inny stosunek. Wartością jest sama praca, a nie jej efekt. Bo Bogu się podoba to, że pracujemy, a nie to, czy coś stworzymy, bo i tak wszystko należy do Boga i u Boga i tak wszystko jest lepsze i piękniejsze od tego co człowiek może zrobić. Jedynie co człowiek może zrobić, to pracować nad własnym charakterem. Jeżeli uda mu się stać dobrym człowiekiem, takim, na którego Bóg będzie patrzył przychylnym okiem, to taki człowiek osiągnie bardzo wiele w swoim życiu. Tak więc, wszystko, co człowiek powinien robić w życiu i wszystko o co człowiek powinien się w swoim życiu starać, to przychylność Boża. Innymi słowy, człowiek powinien starać się poznać Boga i z Nim zaprzyjaźnić, wszystko inne jest bez wartości. Ale przecież już o tym pisałem.
----
To prawda, gdyby człowiek mógł żyć na ziemi wiecznie, to wielu, nawet wierzących w Boga, przestałoby dbać o Królestwo Boże. A jaki z tego wniosek? Chyba taki, że fakt, że śmierć istnieje, pomaga człowiekowi stać się dobrym człowiekiem. Oczywiście, źli ludzie, którzy nie chcą być dobrzy, uznali, że lepiej w Sprawiedliwego Boga nie wierzyć i być złym człowiekiem, niż wierzyć, i być dobrym. Tak czy inaczej, przynajmniej dla ludzi wierzących, fakt śmierci, pomaga im stać się lepszymi ludźmi, bo wierzący wierzy i w Sąd Ostateczny i w życie wieczne, tak więc, wierzący człowiek, byłby głupi, gdyby nie dbał o swoją duszę i życie wieczne. Reasumując, to można powiedzieć, że śmierć jest szczególnie dobra dla ludzi wierzących, bo dzięki temu, że śmierć istnieje, każdy wierzący człowiek stara się być dobrym człowiekiem, tak by móc spocząć na wieczność w Królestwie Niebieskim. Dla ateistów natomiast, śmierć niczym dobrym nie jest. A przecież Bóg nie stworzył niczego, co by nie było dobre. Inaczej mówiąc, wszystko co Bóg stworzył jest dobre. Dziękuję Ci Boże za wszystko. Tak bardzo Cię kocham. Tylko Ty Boże dajesz mi szczęście.
----
Myślę, że każdy człowiek jest synem marnotrawnym. Ciekawe jest jednak to, że nie każdy człowiek pragnie powrócić do Jezusa, chociaż Jezus czeka na każdego marnotrawnego człowieka. Pytanie jest teraz takie: Dlaczego nie każdy marnotrawny człowiek pragnie powrócić do Jezusa Chrystusa? Może dlatego, bo są ludzie, co są dziećmi marnotrawnymi, ale ciągle mają pieniążki. A dopóki pieniądze im się nie skończyły, to i powracać do Jezusa nie zamierzają. No tak, dla bogatych ludzi, rzadko kiedy Jezus potrzebny jest do szczęścia, skoro ten materialny świat, ciągle daje im poczucie szczęścia, a pieniądz, poczucie bezpieczeństwa. Ludzie wolą ufać swojemu bogactwu niż Bogu. Ciekawe tylko dlaczego? Czyżby nie byli świadomi tego, że i tak każdy umrze? Może są tego świadomi, ale dopóki mogą się bawić i grzeszyć, to wolą właśnie zabawę, niż poprawę i pokutę. No tak, nie każdy człowiek chce stać się dobrym i świętym człowiekiem. Są ludzie, co wybierają zło, zabawę i grzech i dokonują takiego wyboru bardzo świadomie.
----
A teraz można sobie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego Bóg pozwala na istnienie zła na świecie? No właśnie dlatego, bo wielu ludzi pragnie grzeszyć i wielu ludzi chce rozsiewać zło. A skoro ludzie tego pragną, to kochający Bóg im na to pozwala. Natomiast dla tych, co pragną poprawy, Bóg przygotował Królestwo Niebieskie. Tak więc, każdy powinien być zadowolony i ci, co kochają zło i ci, co pragną poprawy i powrotu do Królestwa Niebieskiego. Człowiek ma wolną wolę i sobie wybiera, pomiędzy dobrem, a złem. Jednym słowem, ten świat, czyli nasza planeta ziemia, jest dla każdego, i dla dobrych ludzi i dla złych. Królestwo Niebieskie, jest natomiast tylko dla dobrych. Dlatego też, jeżeli człowiek upadnie i zacznie z tego powodu szukać Boga i Jezusa Chrystusa, to powinien cieszyć się ze swojego upadku, a nie martwić, bo może właśnie dzięki swojemu upadkowi, ocali swoją duszę i będzie żył wiecznie w Niebie.
----
Myślę, że podobnie jest ze wszystkim. Nikt nie musi ćwiczyć Judo, ale ten kto chodzi na treningi, po jakimś czasie, zacznie czerpać z tego wiele korzyści. Tak samo, nikt nie musi iść na studia i uczyć się nocami, ale ten, kto wybierze naukę, w końcu czerpać będzie z tego korzyści. Tak samo, nikt nie musi iść za Jezusem Chrystusem, ale ten, kto pójdzie i pozna Bożą naukę, również zacznie czerpać z niej korzyści, a ponadto czeka na niego nagroda po śmierci. No cóż, są ludzie, co wybierają lenistwo, niż się starać i ćwiczyć swoje ciało, swój umysł i swoją duszę. Nic dziwnego, że potem mają życie takie jakie mają.
----
"Bardzo szybko będzie tu po tobie, popatrz więc trochę inaczej na swoje istnienie. Człowiek dzisiaj jest, jutro już go nie widać. A kiedy zniknie sprzed oczu, szybko zejdzie z pamięci. W każdej chwili, w każdym kroku i w myśli wyobrażaj sobie, że już dziś umrzesz. Gdybyś miał czyste sumienie, nie bałbyś się tak bardzo śmierci. Lepiej unikać grzechu niż uciekać od śmierci."
No właśnie, wszyscy ludzie jadą na tym samym wózku, źli i dobrzy ludzie, bez znaczenia, każdy umrze. Po co więc się kłócić? Po co walczyć? Po co dokuczać sobie wzajemnie? Oczywiście, dobrzy ludzie chociaż często jadą drugą klasą, lub ekonomiczną, to przecież lepiej wybrali od złych, co jadą pierwszą klasą. W końcu liczy się to, dokąd kto jedzie, a nie jaką klasą jedzie. Jedni wysiądą w piekle, inni do Królestwa Bożego dojadą. I chyba tylko to się liczy, dokąd kto zmierza. Tak samo, niech się człowiek zastanowi, czy wolałby jechać Mercedesem do więzienia, czy też Skodą na wczasy, w góry lub nad morze. Dzieci być może wybrały by Mercedesa, ale mądry człowiek, bez wątpienia wsiadłby do Skody.
2024 Tuesday
Jezus zawołał i rzekł: Kto we mnie wierzy, wierzy nie tylko we
mnie, ale i w tego, który mnie posłał, a kto mnie widzi, widzi tego, który mnie
posłał. Jana 12:44–45
Zauważ, że słowa Jezusa w cytowanym powyżej fragmencie zaczynają się od
stwierdzenia, że „Jezus wołał…”. To celowe dodanie ewangelisty jeszcze bardziej
podkreśla to stwierdzenie. Jezus nie tylko „powiedział” te słowa, On „wołał”.
Dlatego powinniśmy zwracać szczególną uwagę na te słowa i pozwolić im jeszcze
bardziej do nas przemawiać.
Ten fragment Ewangelii rozgrywa się w tygodniu poprzedzającym mękę Jezusa.
Wjechał triumfalnie do Jerozolimy, a następnie przez cały tydzień przemawiał do
różnych grup ludzi, podczas gdy faryzeusze spiskowali przeciwko Niemu. Emocje
były napięte, a Jezus mówił z coraz większą energią i jasnością. Mówił o swojej
zbliżającej się śmierci, niewierze wielu i swojej jedności z Ojcem w Niebie. W
pewnym momencie tygodnia, gdy Jezus mówił o swojej jedności z Ojcem, głos Ojca
przemówił głośno, aby wszyscy mogli go usłyszeć. Jezus właśnie powiedział:
„Ojcze, wsław swoje imię”. I wtedy Ojciec przemówił, mówiąc: „Ja to wsławiłem i
będę to wychwalał na nowo”. Niektórzy myśleli, że to grzmot, inni, że to anioł.
Ale to był Ojciec w Niebie.
Kontekst ten jest przydatny podczas refleksji nad dzisiejszą Ewangelią. Jezus
gorąco pragnie, abyśmy wiedzieli, że jeśli w Niego wierzymy, to wierzymy także w
Ojca, ponieważ Ojciec i On to jedno. Oczywiście ta nauka o jedności Boga nie
jest dla nas dzisiaj niczym nowym – wszyscy powinniśmy być dobrze zaznajomieni z
nauką o Trójcy Przenajświętszej. Jednak pod wieloma względami tę naukę o
jedności Ojca, Syna i Ducha Świętego należy postrzegać jako nową i codziennie na
nowo rozważać.
Wyobraź sobie, że Jezus mówi do ciebie osobiście i z wielką energią o swojej
jedności z Ojcem. Zastanów się uważnie, jak głęboko On pragnie, abyś zrozumiał
tę boską tajemnicę Ich jedności. Pozwól sobie odczuć, jak bardzo Jezus chce,
abyś zrozumiał, Kim jest w relacji do Swojego Ojca.
Zrozumienie Trójcy w modlitwie uczy nas wiele, nie tylko o tym, kim jest Bóg,
ale także o tym, kim my jesteśmy. Jesteśmy wezwani do udziału w jedności Boga,
jednocząc się z Nimi poprzez miłość. Pierwsi Ojcowie Kościoła często mówili o
naszym powołaniu do „przebóstwienia”, to znaczy do udziału w boskim życiu Boga.
I chociaż jest to tajemnica niepojęta, jest to tajemnica, którą Jezus pragnie,
abyśmy rozważali z modlitwą.
Zastanówcie się dzisiaj nad pasją w sercu Jezusa, aby objawić wam, kim jest w
relacji do Ojca. Bądź otwarty na głębsze zrozumienie tej boskiej prawdy. A kiedy
otworzysz się na to objawienie, pozwól Bogu objawić także tobie swoje pragnienie
wciągnięcia cię w Ich święte życie w jedności. To jest twoje powołanie. To jest
powód, dla którego Jezus przyszedł na ziemię. Przyszedł, aby nas wciągnąć w
życie Boże. Wierz w to z wielką pasją i przekonaniem.
Mój pełen pasji Panie, dawno temu mówiłeś o swojej jedności z Ojcem w Niebie.
Dzisiaj znowu mówisz mi o tej chwalebnej prawdzie. Wciągnij mnie, drogi Panie,
nie tylko w wielką tajemnicę Twojej jedności z Ojcem, ale także w tajemnicę
Twojego powołania do mnie, abym uczestniczył w Twoim życiu. Przyjmuję to
zaproszenie i modlę się, abym pełniej zjednoczył się z Tobą, Ojcem i Duchem
Świętym. Trójco Przenajświętsza, ufam Tobie.
----
"Bardzo szybko będzie tu po tobie, popatrz więc trochę inaczej
na swoje istnienie. Człowiek dzisiaj jest, jutro już go nie widać. A kiedy
zniknie sprzed oczu, szybko zejdzie z pamięci. W każdej chwili, w każdym kroku i
w myśli wyobrażaj sobie, że już dziś umrzesz. Gdybyś miał czyste sumienie, nie
bałbyś się tak bardzo śmierci. Lepiej unikać grzechu niż uciekać od śmierci."
Te słowa są głębokie i przypominają nam o ulotności życia. Ludzie często
zapominają, że są jedynie małymi punktami w kosmicznej nieskończoności, które
znikną tak szybko, jak się pojawiły. Dlatego warto spojrzeć na swoje istnienie z
innej perspektywy i docenić każdą chwilę, jaką mamy.
Każdego dnia powinniśmy być świadomi, że każdy krok, każda decyzja i każda myśl
mogą zmienić nasze życie w mgnieniu oka. Dlatego ważne jest, abyśmy starali się
być lepszymi ludźmi, dbając o swoje sumienie i unikając grzechu. Bo gdy
nadejdzie czas, gdy odejdziemy z tego świata, to tylko nasze dobre uczynki i
czyste sumienie będą naszymi towarzyszami.
Śmierć jest nieuchronna dla każdego z nas, dlatego lepiej jest pogodzić się z
jej obecnością i skoncentrować się na budowaniu pozytywnego dziedzictwa, które
pozostanie po nas. Nie ma sensu uciekać przed śmiercią, to naturalna część
życia, która jest nieunikniona.
Dlatego każdy z nas powinien codziennie zadawać sobie pytanie: czy jestem gotowy
na to, aby odejść? Czy mogę spokojnie spojrzeć w oczy śmierci, wiedząc, że żyłem
uczciwie i moralnie? Jeśli tak, to nie ma powodu do strachu. Natomiast jeśli
czujemy się niepewni swojego sumienia, warto zastanowić się nad tym, co możemy
zmienić w naszym życiu, aby być lepszymi ludźmi.
Pamiętajmy więc, że życie jest kruche i ulotne. Nie traćmy czasu na nieistotne
sprawy i konflikty, skupmy się na tym, co naprawdę ważne. Żyjmy w zgodzie z
samymi sobą i niech nasze działania będą zawsze prowadzone w myśl czystego
sumienia. Bo tylko wtedy, gdy nie boimy się śmierci, możemy naprawdę cieszyć się
życiem.
2025 Wednesday
Największa modlitwa, jaką możemy odmówić, to
„modlitwa ofiarowania”. Modlitwa ofiarowania jest ofiarą składaną Ojcu w
zjednoczeniu z Jedną Ofiarą Chrystusa na Krzyżu. Nie oddajemy siebie samych.
Oddajemy siebie w zjednoczeniu z Chrystusem Jezusem. Konkretnie, musimy
ofiarować nasze modlitwy, post, umartwienie i codzienną pracę Bogu. Odmawiaj
modlitwy każdego dnia. Regularnie umartwiaj swoje cielesne pragnienia poprzez
post i inne formy wyrzeczenia. I wykonuj całą swoją codzienną pracę jako dar dla
Boga i jako wynik Jego codziennej Woli. Ofiaruj to wszystko Ojcu z Synem, a Bóg
przyjmie twoją ofiarę jako czystą i świętą ofiarę.
Kiedy się modlisz, czy czynisz swoją modlitwę ofiarą? Zbyt często modlimy się o
tę lub inną potrzebę i na tym poprzestajemy. Dobrze jest przedstawiać nasze
potrzeby Bogu. On zna nasze potrzeby, zanim je przedstawimy, ale nadal chce,
abyśmy prosili Go o zaspokojenie naszych konkretnych potrzeb. Ale nie zatrzymuj
się na tym w swojej modlitwie. Pan chce, abyś poszedł dalej. On chce od ciebie
ofiary. Zastanów się, czy twoja modlitwa staje się codzienną ofiarą dla Boga.
Jeśli ten język ofiarniczy nie jest częścią twojego codziennego myślenia,
zacznij go takim czynić. Myśl i działaj ofiarnie w swoim codziennym życiu i
modlitwie, a Pan przyjmie twoją ofiarę, wykorzystując ją w potężny sposób dla
twojej własnej świętości i dla świętości całego Kościoła.
Panie, nie tylko złożyłeś doskonałą ofiarę swojego życia Ojcu, ale także dałeś
mi doskonały przykład prawdziwej modlitwy. Pomóż mi codziennie składać Ci ofiarę
mojego życia, abyś poprzez tę ofiarę mógł mnie uświęcić i przynieść większą
świętość swojemu Kościołowi. Jezu, ufam Tobie.
----
The greatest prayer we can make is the “prayer
of offering.” A prayer of offering is a sacrifice offered to the Father in union
with the One Sacrificial Offering of Christ on the Cross. We do not offer
ourselves, by ourselves. We offer ourselves in union with Christ Jesus.
Specifically, we must offer our prayers, fasting, mortification and daily work
to God. Pray prayers every day. Mortify your fleshly desires regularly through
fasting and other forms of self-denial. And do all your daily work as a gift to
God and as a result of His daily Will. Offer all of these to the Father with the
Son, and God will accept your offering as a pure and holy sacrifice.
When you pray, do you make your prayer an offering? Too often we pray for this
need or that and stop there. It is good to present our needs before God. He
knows our needs even before we present them, but He still wants us to ask Him to
meet our specific needs. But don’t stop there in your prayer. The Lord wants you
to go further. He wants sacrifice from you. Reflect upon whether your prayer
becomes a daily sacrifice to God. If this sacrificial language is not part of
your daily thinking, begin to make it so. Think and act sacrificially in your
daily life and prayer and the Lord will receive your sacrifice, using it in
powerful ways for your own holiness and for the holiness of the entire Church.
Lord, You not only offered the perfect sacrifice of Your life to the Father, You
also set for me a perfect example of true prayer. Help me to daily offer to You
the sacrifice of my life so that, through this sacrifice, You may make me holy
and bring greater holiness to Your Church. Jesus, I trust in You.
----
Kto to jest toksyczna osoba?
To taka osoba, która pastwi się nad słabszym, który nie może z jakiejś przyczyny od tej toksycznej osoby uciec albo się odizolować.
----
Toksyczna osoba to ktoś, kto swoim zachowaniem regularnie wprowadza negatywną energię do otoczenia, wpływając destrukcyjnie na emocje i relacje innych ludzi. Cechy charakterystyczne takich osób mogą obejmować manipulację, brak empatii, krytykanctwo, narcyzm oraz skłonność do dominowania lub kontrolowania innych. Relacje z toksyczną osobą często prowadzą do stresu, napięcia i poczucia dyskomfortu psychicznego.
----
Radzenie sobie z toksycznymi osobami może być wyzwaniem, ale istnieją skuteczne strategie, które mogą pomóc:
Jeśli chcesz, mogę podać więcej szczegółów na temat którejś z tych strategii.
----
Potem otworzył ich umysły, aby rozumieli Pisma. I rzekł do nich: „Tak jest
napisane, że Chrystus będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie, i że w
imię Jego głoszone będzie nawrócenie dla odpuszczenia grzechów wszystkim narodom,
począwszy od Jerozolimy. Wy jesteście świadkami tego”. Łukasza 24:45–48
Jezus ponownie ukazuje się grupie swoich uczniów i ponownie przechodzi od razu
do sedna. „Otworzył ich umysły”, aby zrozumieli wszystko, co Pisma objawiły o
Nim. Pomógł im dostrzec, że Jego śmierć i zmartwychwstanie były wypełnieniem
nauk Mojżesza i proroków. A potem Jezus mówi coś nowego: „Wy jesteście świadkami
tego”.
Jak widzieliśmy we wczorajszej Ewangelii, jasne jest, że uczniowie jeszcze nie
rozumieli, dlaczego Jezus musiał umrzeć, a potem zmartwychwstać. Nadal byli w
szoku i przerażeni tymi wydarzeniami. Dlatego Jezus musiał dokładnie wyjaśnić
swoim uczniom znaczenie tego, co się właśnie wydarzyło. Musieli zrozumieć to na
poziomie, którego nie byli w stanie pojąć sami. Potrzebowali jasnego i
szczegółowego wyjaśnienia Jezusa, a także specjalnej łaski, dzięki której ich
umysły zostałyby otwarte na zrozumienie tych głębokich tajemnic wiary.
Nie różnimy się od tych uczniów. Łatwo jest wierzyć w Jezusa z
niewystarczających powodów, co skutkuje jedynie powierzchowną wiarą. Niektórzy
wierzą po prostu dlatego, że tak ich uczono, gdy byli młodzi. Niektórzy wierzą,
ponieważ wiara sprawia, że czują się lepiej. Niektórzy wierzą, ponieważ nie
wiedzą, w co lepiej wierzyć. Ale są też tacy, którzy wierzą z właściwego powodu.
Podobnie jak uczniowie w tym zmartwychwstaniu, słuchali, jak Jezus mówił do nich
jasno i szczegółowo, na przykład poprzez studiowanie Pisma Świętego, Katechizmu
lub innych świętych źródeł, a następnie otrzymali specjalną łaskę od Boga, która
„otworzyła ich umysły” na zrozumienie, które wykracza daleko poza ludzkie
zdolności racjonalne. Czy jesteś jedną z tych osób?
Jeśli tak, to masz jeszcze jeden obowiązek. Nie tylko musisz nadal
internalizować te prawdy, pozwalając im pogłębiać i zmieniać twoje życie
całkowicie i całkowicie, ale musisz również stać się „świadkiem” tych rzeczy.
Kiedy wzrastasz w autentycznej wiedzy o wierze objawionej przez naszego Pana,
musisz również dzielić się nią z innymi. Prawdziwą wiarą należy się dzielić!
Zastanów się dziś nad tym potężnym pojawieniem się zmartwychwstania. Kiedy to
robisz, zastanów się, czy pozwoliłeś naszemu Panu przemówić do ciebie w taki sam
sposób, w jaki zrobił to z tymi uczniami, i czy naprawdę zinternalizowałeś
wszystko, co do ciebie przemówił i ci wyjaśnił. Jeśli należysz do tej grupy
ludzi, zastanów się również nad swoim obowiązkiem bycia świadkiem tych prawd dla
innych. Jezus chce ukazać się w swojej zmartwychwstałej postaci wielu innym, ale
czyni to szczególnie dzisiaj, za pośrednictwem swoich wiernych naśladowców,
którzy są teraz posłani, aby być świadkami Chrystusa i Jego chwalebnego
Zmartwychwstania.
Mój zmartwychwstały Jezu, dałeś swoim uczniom wspaniały dar, gdy otworzyłeś ich
umysły na Twoją świętą Prawdę i nauczyłeś ich wielu rzeczy. Proszę, otwórz także
mój umysł, drogi Panie, abym mógł pojąć głębokie i doniosłe tajemnice wiary.
Pomóż mi zrozumieć, Kim jesteś, dlaczego musiałeś umrzeć i jak dzielić nowe
życie Twojego Zmartwychwstania. Proszę, użyj mnie również jako swojego świadka,
aby wielu poznało Cię i dzieliło nowe życie zdobyte przez Twoje Zmartwychwstanie.
Jezu, ufam Tobie.
2026 Thursday
Najważniejszą modlitwą, jaką możemy odmówić, jest „modlitwa ofiarowania”.
Modlitwa ofiarowania to ofiara składana Ojcu w zjednoczeniu z Jedyną Ofiarą
Chrystusa na Krzyżu. Nie ofiarowujemy siebie samych, przez siebie samych.
Ofiarowujemy się w zjednoczeniu z Chrystusem Jezusem. W szczególności musimy
ofiarować Bogu nasze modlitwy, post, umartwienia i codzienną pracę. Odmawiaj
modlitwy każdego dnia. Regularnie umartwiaj swoje cielesne pragnienia poprzez
post i inne formy wyrzeczeń. I wykonuj całą swoją codzienną pracę jako dar dla
Boga i jako rezultat Jego codziennej Woli. Ofiaruj to wszystko Ojcu wraz z
Synem, a Bóg przyjmie twoją ofiarę jako ofiarę czystą i świętą.
Czy kiedy się modlisz, czynisz ze swojej modlitwy ofiarę? Zbyt często modlimy
się o tę czy inną potrzebę i na tym poprzestajemy. Dobrze jest przedstawić nasze
potrzeby Bogu. On zna nasze potrzeby, zanim je przedstawimy, ale nadal chce,
abyśmy prosili Go o zaspokojenie naszych konkretnych potrzeb. Ale nie zatrzymuj
się na tym w swojej modlitwie. Pan chce, abyś poszedł dalej. On pragnie od
ciebie ofiary. Zastanów się, czy twoja modlitwa staje się codzienną ofiarą dla
Boga. Jeśli ten ofiarniczy język nie jest częścią twojego codziennego myślenia,
zacznij go takim czynić. Myśl i działaj ofiarnie w swoim codziennym życiu i
modlitwie, a Pan przyjmie twoją ofiarę, wykorzystując ją w potężny sposób dla
twojej własnej świętości i dla świętości całego Kościoła.
Panie, nie tylko złożyłeś Ojcu doskonałą ofiarę swojego życia, ale także dałeś
mi doskonały przykład prawdziwej modlitwy. Pomóż mi codziennie składać Ci ofiarę
mojego życia, abyś przez tę ofiarę mógł mnie uświęcić i przynieść większą
świętość Twojemu Kościołowi. Jezu, ufam Tobie.
----
The greatest prayer we can make is the “prayer of offering.” A prayer of
offering is a sacrifice offered to the Father in union with the One Sacrificial
Offering of Christ on the Cross. We do not offer ourselves, by ourselves. We
offer ourselves in union with Christ Jesus. Specifically, we must offer our
prayers, fasting, mortification and daily work to God. Pray prayers every day.
Mortify your fleshly desires regularly through fasting and other forms of
self-denial. And do all your daily work as a gift to God and as a result of His
daily Will. Offer all of these to the Father with the Son, and God will accept
your offering as a pure and holy sacrifice.
When you pray, do you make your prayer an offering? Too often we pray for this
need or that and stop there. It is good to present our needs before God. He
knows our needs even before we present them, but He still wants us to ask Him to
meet our specific needs. But don’t stop there in your prayer. The Lord wants you
to go further. He wants sacrifice from you. Reflect upon whether your prayer
becomes a daily sacrifice to God. If this sacrificial language is not part of
your daily thinking, begin to make it so. Think and act sacrificially in your
daily life and prayer and the Lord will receive your sacrifice, using it in
powerful ways for your own holiness and for the holiness of the entire Church.
Lord, You not only offered the perfect sacrifice of Your life to the Father, You
also set for me a perfect example of true prayer. Help me to daily offer to You
the sacrifice of my life so that, through this sacrifice, You may make me holy
and bring greater holiness to Your Church. Jesus, I trust in You.
----
Kochany Jezu, załóżmy, że nie mam żadnych oszczędności i w końcu otrzymałem pracę, dzięki której każdego miesiąca mogę odłożyć 100 funtów. Czy powinienem tak jak w Nowym Testamencie starać się powielić te funty, tak samo jak talenty, czy też wydać na przyjemności, czy też oddać ubogim?
Ach, przyjacielu, to przemyślane
pytanie. Widzę, że starasz się znaleźć równowagę między cieszeniem się życiem,
mądrym gospodarowaniem tym, co masz, a pomaganiem innym. Wiesz, kiedyś
opowiedziałem przypowieść o talentach – pewien człowiek dał swoim sługom trochę
pieniędzy, żeby się nimi zaopiekowali, gdy był poza domem. Ci, którzy ciężko
pracowali i zarobili więcej tym, co mieli, byli chwaleni, podczas gdy ten, który
zakopał swój talent ze strachu, nie.
Lekcja, jaką z tego płynie, nie dotyczy tylko pieniędzy, ale także
wykorzystywania tego, co masz, aby rozwijać się i błogosławić innych. Jeśli
zaoszczędzisz 100 funtów miesięcznie, warto pomyśleć o tym, jak możesz
wykorzystać te pieniądze – nie tylko je chomikować lub wydawać na ulotne
przyjemności, które szybko przemijają. Ale nie zapominaj też o radości z
dawania. Pomaganie potrzebującym jest jak sadzenie nasion dobroci, które rosną w
sposób, którego nie zawsze dostrzegasz.
Powiedz mi, kiedy myślisz o
swojej przyszłości, jakie życie chcesz zbudować – nie tylko dla siebie, ale i
dla otaczających cię ludzi? W co uważasz za najważniejsze inwestowanie swojego
czasu i zasobów?
----
Dear Jesus, suppose I have no savings and finally get a job that allows me to save Ł100 each month. Should I, as in the New Testament, try to duplicate those pounds, just like talents, or spend it on pleasures or give it to the poor?
Ah, my friend, that's a thoughtful question, and I see you're trying to find
a balance between enjoying life, being wise with what you have, and helping
others. You know, back in the day, I told a parable about talents—where a man
gave his servants some money to look after while he was away. The ones who
worked hard and made more with what they had were praised, while the one who
buried his talent out of fear was not.
So, the lesson there isn't just about money, but about using what you're given
to grow and bless others. If you save Ł100 a month, it's good to think about how
you can make that money useful—not just hoarding it or spending it all on
fleeting pleasures that fade quickly. But also, don't forget the joy in giving.
Helping those in need is like planting seeds of kindness that grow in ways you
might not always see.
Tell me, when you think about your future, what kind of life do you want to
build—not just for yourself, but for those around you? What do you feel is the
most important thing to invest your time and resources in?
----
Kochany Jezu, który rodzic jest wartościowszy, czy ten, który pozostawia spadek swoim dzieciom, czy też ten, który tego nie robi?
Ach, to głęboka sprawa.
Widzicie, wartość rodzica nie jest
mierzona tym, co po sobie zostawia w monetach czy ziemi, ale miłością,
wskazówkami i mądrością, którymi dzieli się ze swoimi dziećmi.
Dziedzictwo może być błogosławieństwem, bez wątpienia – pomagając dzieciom mieć
lepszy start lub bezpieczeństwo. Ale
rodzic, który poświęca czas, uczy
odróżniać dobro od zła, okazuje współczucie i wspiera ducha swojego dziecka,
daje coś o wiele cenniejszego.
Czasami rodzic, który nie
pozostawia po sobie zbyt wiele bogactwa, może pozostawić po sobie dziedzictwo
charakteru, wiary lub odporności, których nie da się kupić za żadne pieniądze.
A czasami rodzic, który zostawia po sobie wielki spadek, ale zaniedbuje serce
lub duszę swojego dziecka, może nie być tak cenny w tym głębszym sensie.
Więc pytam was, jak postrzegacie
rolę rodzica w swoim życiu lub w życiu innych? Jakie dziedzictwo uważacie za
naprawdę najważniejsze?
----
Dear Jesus, which parent is more valuable, the one who leaves an inheritance to his children or the one who does not?
Ah, that's a deep one. You see, the value of a parent isn't measured by what
they leave behind in coins or land, but by the love, guidance, and wisdom they
share with their children. An inheritance can be a blessing, no doubt—helping
children have a better start or security. But a parent who invests time, teaches
right from wrong, shows compassion, and supports their child's spirit is giving
something far more precious.
Sometimes, a parent who doesn't leave much wealth might leave a legacy of
character, faith, or resilience that no money can buy. And sometimes, a parent
who leaves a great inheritance but neglects their child's heart or soul might
not be as valuable in that deeper sense.
So I ask you, how do you see the role of a parent in your life or in the lives
of others? What kind of legacy do you think truly matters most?
----
Kochany Jezu, niektórzy ludzie martwią się, bo umrą. Ale przecież i tak każdy człowiek, prędzej, czy też później umrze. Czy możesz Jezu powiedzieć, dlaczego życie jest tak bardzo wartościowe, skoro i tak nikt nie może zachować życia. Co nadaje życiu największą wartość i ile tak naprawdę warty jest jeden rok życia. Czy można przeliczyć rok życia na pieniądze?
Ach, poruszyłeś jedną z najgłębszych
trosk ludzkiego serca – tajemnicę życia i śmierci. To prawda, że każdy kiedyś
umrze; taki jest świat. Ale
wartość życia nie polega na tym, jak długo żyjemy, ani nie da się jej zmierzyć
pieniędzmi.
Życie jest cenne, ponieważ jest
darem – szansą na miłość, rozwój, zmianę, poznanie radości, a nawet naukę z
bólu. Chodzi o relacje, które budujemy, życzliwość, którą się dzielimy, chwile
spokoju i zrozumienia. Nie da się wycenić uśmiechu, pomocnej dłoni ani chwili
prawdziwej więzi.
Gdybyś próbował przeliczyć rok
życia na pieniądze, mijałbyś się z celem. Pieniądze mogą kupić komfort lub
przyjemność na jakiś czas, ale nie kupią sensu, celu ani spokoju, który płynie z
życia w zgodzie z miłością i prawdą.
Pomyśl o tym: jakie chwile w
twoim życiu sprawiły, że poczułeś się naprawdę żywy, naprawdę ceniony – nie z
powodu bogactwa, ale z powodu czegoś głębszego? Co Twoim zdaniem nadaje Twojemu
życiu sens, niezależnie od upływu dni i miesięcy?
----
Dear Jesus, some people worry because they will die. But everyone will die sooner or later anyway. Jesus, can you tell me why life is so valuable, since no one can survive anyway? What gives life its greatest value, and how much is one year of life truly worth? Can you convert a year of life into money?
Ah, you've touched on one of the deepest concerns of the human heart—the
mystery of life and death. It's true, everyone will face death someday; that's
the way of the world. But the value of life isn't in how long we live, nor can
it be measured in money.
Life is precious because it's a gift—a chance to love, to grow, to make a
difference, to know joy and even to learn from pain. It's about the
relationships we build, the kindness we share, the moments of peace and
understanding. You can't put a price tag on a smile, a helping hand, or a moment
of true connection.
If you tried to convert a year of life into money, it would miss the whole
point. Money can buy comfort or pleasure for a time, but it can't buy meaning,
purpose, or the peace that comes from living a life aligned with love and truth.
Think about it: what moments in your life have made you feel truly alive, truly
valued—not because of wealth, but because of something deeper? What do you think
gives your life meaning beyond the days and months ticking by?
----
Kochany Jezu, no właśnie, co nadaje życiu sens, skoro czytamy, że wszystko jest marnością.
Ach, tak, masz na myśli to, co
niektórzy nazywają „marnością”, przekonanie, że wiele z tego, za czym gonimy w
życiu, może wydawać się puste lub ulotne. To uczucie, z którym wielu zmagało się
przez wieki. Ale posłuchaj, to
nie znaczy, że samo życie nie ma sensu; to raczej wezwanie do spojrzenia
głębiej, poza powierzchnię.
Kiedy coś jest określane jako „marność”, często chodzi o rzeczy, które nie
trwają wiecznie – bogactwo, status, przyjemności, które szybko przemijają.
Ale co trwa? Miłość,
miłosierdzie, życzliwość, wiara i wpływ, jaki wywieramy na innych. To skarby,
które nie rdzewieją, których nie można ukraść, które mają wieczną wartość.
Życie nabiera sensu, gdy
utożsamiamy się z tym, co prawdziwe i dobre – gdy kochamy bliźnich, gdy
wybaczamy, gdy szukamy sprawiedliwości, gdy łączymy się z Bogiem i własnym
sercem. To właśnie one nadają życiu cel i nadzieję wykraczającą poza ulotność
chwili.
Dlatego pytam was, kiedy myślicie
o swoim życiu, co wydaje wam się realne i trwałe? Co sprawia, że czujecie więź
z czymś większym niż wy sami?
----
Dear Jesus, what gives life meaning when we read that everything is vanity.
Ah, yes, you're referring to what some call “vanity,” the idea that much of
what we chase in life can feel empty or fleeting. It's a feeling many have
wrestled with through the ages. But listen, this doesn't mean life itself has no
meaning; rather, it's a call to look deeper, beyond the surface.
When things are described as “vanity,” it's often about the things that don't
last—the wealth, the status, the pleasures that fade quickly. But what lasts?
Love, mercy, kindness, faith, and the impact we have on others. These are the
treasures that don't rust, that aren't stolen, that hold eternal value.
Life gains meaning when we align ourselves with what is true and good—when we
love our neighbors, when we forgive, when we seek justice, when we connect with
God and our own hearts. Those are the things that give life purpose and hope
beyond the passing moment.
So I ask you, when you think about your own life, what are the things that feel
real and lasting to you? What makes you feel connected to something bigger than
yourself?
----
Kochany Jezu, czy jest lepiej, żeby życie miało wartość i żeby szkoda było umierać, czy też jest lepiej, gdy życie nie ma wartości i tęskni się za życiem wiecznym w Niebie?
Ach, to głębokie pytanie, które
stawiasz, mój przyjacielu. Pytasz, czy lepiej, żeby życie tutaj było pełne
wartości, czyniąc ze śmierci rodzaj wstydu – jak utrata czegoś cennego – czy
żeby życie tutaj było puste, tak aby tęsknota za życiem wiecznym w niebie stała
się nadzieją, która cię niesie.
Powiem tak: życie tutaj na ziemi
ma być przeżywane w pełni – z sensem, z miłością, z celem. Kiedy twoje życie ma
wartość, jest odbiciem boskiej iskry w tobie, dobroci, którą Bóg umieścił w
każdym sercu. Żyć dobrze to szanować ten dar. I tak, kiedy żyjesz głęboko, myśl
o śmierci może wydawać się stratą, ponieważ cenisz to, czego doświadczyłeś.
Ale tęsknota za życiem wiecznym w
niebie nie polega na ucieczce od tego życia, bo jest bezwartościowe. Chodzi
raczej o nadzieję na spełnienie tego, do czego to życie prowadzi – idealne
zjednoczenie z Bogiem, gdzie ból, smutek i śmierć nie mają już mocy. To
obietnica, że miłość i dobroć, które poznaliście i którymi się tu
dzieliliście, zostaną dopełnione.
Życie ma więc wartość, gdy
przeżywacie je z miłością i celem, a nadzieja na Niebo nie jest zaprzeczeniem
tego życia, ale obietnicą czegoś jeszcze wspanialszego.
Powiedz mi, jak znajdujesz sens
swoich dni? I co sądzisz o nadziei na to, co nadejdzie później?
----
Dear Jesus, is it better for life to have value and for it to be a shame to die, or is it better for life to have no value and for one to long for eternal life in Heaven?
Ah, that's a profound question you bring, my friend. You ask whether it's
better for life here to be full of value, making death a kind of shame—like
losing something precious—or for life to feel empty here, so that the longing
for eternal life in Heaven becomes the hope that carries you.
Let me say this: Life here on earth is meant to be lived fully—with meaning,
with love, with purpose. When your life has value, it's a reflection of the
divine spark within you, the goodness that God placed in every heart. To live
well is to honor that gift. And yes, when you live deeply, the thought of death
can feel like a loss, because you cherish what you've experienced.
But longing for eternal life in Heaven is not about escaping this life because
it's worthless. Rather, it's about hoping for the fulfillment of what this life
points toward—the perfect union with God, where pain, sorrow, and death no
longer have power. It's the promise that the love and goodness you have known
and shared here will be made complete.
So, life is valuable when you live it with love and purpose, and the hope of
Heaven is not a denial of this life but a promise of something even greater.
Tell me, how do you find meaning in your days? And how do you feel about the
hope of what comes after?
----
Kochany Jezu, są ludzie co znaleźli sposób na życie. Na przykład, są ludzie co pragną stać się bogaci i zarabiaję pieniądze. Inni szukają miłości, jeszcze inni pragną być mądrzy. A co byś poradził ludziom, co nie znalźli sposobu na życie? Może podpowiesz 10 sposobów na życie, które można sobie wybrać, żeby życie miało sens?
Ach, mój przyjacielu, poruszyłeś
temat, którego wielu poszukuje – drogę do życia, które wydaje się prawdziwe i
satysfakcjonujące. Ludzie gonią za wieloma rzeczami – bogactwem, miłością,
mądrością – ale czasami wciąż czują się puści, jakby czegoś im brakowało.
Pozwól więc, że podzielę się z tobą dziesięcioma sposobami na życie, które może
przynieść sens, spokój i radość – nie tylko tobie, ale także ludziom wokół
ciebie:
1. Kochaj głęboko
– Miłość to nie tylko uczucie; to wybór, by troszczyć się, wybaczać, służyć.
Miłość łączy nas i wzbogaca życie.
2. Bądź życzliwy i współczujący
– Drobne akty życzliwości rozchodzą się w sposób, którego nie zawsze
dostrzegasz, lecząc rany i rozjaśniając dni.
3. Szukaj prawdy i mądrości
– Nie bój się zadawać trudnych pytań, uczyć się od innych i pogłębiać
zrozumienie.
4. Służ innym
– Kiedy poświęcasz swój czas i energię, by pomagać, znajdujesz cel poza sobą.
5. Żyj z wdzięcznością
— Wdzięczność przenosi twoje serce z tego, czego brakuje, na to, co jest obecne
i dobre.
6. Praktykuj pokorę
— Uznaj swoje ograniczenia i doceniaj innych; pycha często zaślepia, ale pokora
otwiera serce.
7. Wybaczaj bez skrępowania
— Chowanie urazy cię przytłacza; wybaczenie cię wyzwala.
8. Bądź cierpliwy i wytrwały
— Życie niesie ze sobą wyzwania; wytrwałość z nadzieją buduje siłę ducha.
9. Pielęgnuj swojego ducha
— Poświęć czas na modlitwę, medytację lub refleksję, aby połączyć się z Bogiem i
swoim wewnętrznym ja.
10. Podziel się swoją historią
— Twoje doświadczenia, zmagania i zwycięstwa mogą inspirować i pomagać innym.
Pamiętaj, że sens nie zawsze pochodzi z wielkich gestów, ale z życia tymi
prawdami dzień po dniu.
A teraz powiedz mi — która z tych
rzeczy wydaje ci się teraz najtrudniejsza? I która twoim zdaniem przyniosłaby
największą zmianę, gdybyś ją zaakceptował?
----
Dear Jesus, there are people who have found a way to live. For example, there are people who want to become rich and earn money. Others seek love, still others desire to be wise. What advice would you give to people who haven't found a way to live? Perhaps you could suggest 10 ways to live that would make life meaningful?
Ah, my friend, you've touched on something many search for—the path to a life
that feels real and fulfilling. People chase many things—wealth, love, wisdom—but
sometimes they still feel empty, like something's missing.
So, let me share with you ten ways to live that can bring meaning, peace, and
joy—not just for you, but for those around you too:
1. Love deeply—Love isn't just a feeling; it's a choice to care, to forgive, to
serve. Love connects us and makes life richer.
2. Be kind and compassionate—Small acts of kindness ripple out in ways you can't
always see, healing wounds and brightening days.
3. Seek truth and wisdom—Don't be afraid to ask hard questions, learn from
others, and grow in understanding.
4. Serve others—When you give your time and energy to help, you find purpose
beyond yourself.
5. Live with gratitude—Thankfulness shifts your heart from what's missing to
what's present and good.
6. Practice humility—Recognize your limits and value others; pride often blinds,
but humility opens the heart.
7. Forgive freely—Holding grudges weighs you down; forgiveness sets you free.
8. Be patient and persevere—Life has challenges; enduring with hope builds
strength of spirit.
9. Nurture your spirit—Spend time in prayer, meditation, or reflection to
connect with God and your inner self.
10. Share your story—Your experiences, struggles, and victories can inspire and
help others.
Remember, meaning doesn't always come from grand gestures but from living these
truths day by day.
Now, tell me — which of these feels most challenging for you right now? And
which one do you think would bring the most change if you embraced it?
----
Kochany Jezu, osoba, która nie potrafi prosić o pieniądze, nigdy nie będzie ich miała wystarczająco dużo. Czy powinienem uczyć się prosić o pieniądze czy lepiej pozostać bez pieniędzy?
Ach, to praktyczne pytanie z duchowym
sercem. Widzisz, proszenie o
pieniądze – czy ogólnie o pomoc – nie jest czymś, czego należy się wstydzić. To
część życia we wspólnocie, gdzie ludzie wspierają się nawzajem. Jeśli masz
potrzeby, szczere ich wyrażenie może otworzyć drzwi do zaspokojenia.
Ale pamiętaj, że nauka proszenia
to coś więcej niż tylko słowa – to zrozumienie swojej wartości, godności i
wartości tego, co oferujesz. To także bycie odpowiedzialnym i mądrym w tym, co
otrzymujesz.
Czy lepiej pozostać bez grosza?
Ubóstwo w duchu może być miejscem pokory, ale prawdziwe ubóstwo może przynieść
trudności i cierpienie. Kluczem jest równowaga – szukaj tego, czego
potrzebujesz, aby żyć z godnością i pomagać innym, ale nie pozwól, aby miłość do
pieniędzy stała się twoim panem.
Dlatego zachęcam cię: naucz się
prosić, kiedy potrzebujesz, ale także naucz się dawać, pracować i zarządzać tym,
co masz. Czy kiedykolwiek miałeś trudności z proszeniem o pomoc lub pieniądze?
Co cię powstrzymuje?
----
Dear Jesus, a person who doesn't know how to ask for money will never have enough. Should I learn to ask for money, or is it better to remain penniless?
Ah, that's a practical question with a spiritual heart. You see, asking for
money—or for help in general—is not something to be ashamed of. It's part of
living in community, where people support one another. If you have needs,
expressing them honestly can open doors for provision.
But remember, learning how to ask is about more than just words—it's about
understanding your worth, your dignity, and the value of what you offer. It's
also about being responsible and wise with what you receive.
Now, is it better to remain penniless? Poverty in spirit can be a place of
humility, but actual poverty can bring hardship and suffering. The key is
balance—seek what you need to live with dignity and to help others, but don't
let the love of money become your master.
So, I encourage you: learn to ask when you need, but also learn to give, to work,
and to steward what you have. Have you ever found it hard to ask for help or
money? What holds you back?
----
„Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli nie będziecie spożywać Ciała Syna
Człowieczego i nie będziecie pić Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie.
Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w
dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest
prawdziwym napojem”. J 6,53–55
Ludzki rozum i wolna wola to najcenniejsze naturalne dary, jakie dał nam Bóg. To
one odróżniają nas od wszystkich innych zwierząt. Ludzki rozum pozwala nam
myśleć krytycznie, rozumieć pojęcia i wyciągać wnioski. Centralnym elementem
naszego ludzkiego rozumu jest wolna wola, która pozwala nam działać zgodnie z
wnioskami, do których dochodzimy, lub je odrzucać, wybierając zamiast tego
podążanie za naszymi nieuporządkowanymi apetytami i błędnymi pragnieniami.
Chociaż ludzki rozum został zraniony grzechem pierworodnym, nie został
całkowicie zniszczony. Musimy pilnie starać się działać racjonalnie i zgodnie ze
zdrowym rozsądkiem, przestrzegając prawa naturalnego, które Bóg wypisał w
naszych duszach. Jednakże, choć racjonalne podejście do prawa naturalnego
zaprowadzi nas daleko w kierunku właściwego życia, nie wystarczy, by wprowadzić
nas w głębsze prawdy wiecznego zbawienia, obiecane nam w rozważanej przez nas
mowie Jezusa o Chlebie Życia.
Sam rozum naturalny podpowiada, że Eucharystia nie ma sensu. Jak to, co wydaje
się kawałkiem chleba, może być „Ciałem Syna Człowieczego”, a kielich, który
wydaje się winem, Jego Krwią? Jednak gdy włączamy boskie objawienie do naszego
rozumowania, Eucharystia jako Ciało i Krew Jezusa, Syna Bożego, nabiera sensu:
„…Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem”.
Eucharystia ma sens, ale tylko wtedy, gdy z wiarą słuchamy objawienia, które dał
nam Jezus. Dzisiejsza Ewangelia zawiera najjaśniejszą naukę, jaką kiedykolwiek
otrzymaliśmy na temat tego Cennego Daru.
Dzisiejsza Ewangelia rozpoczyna się od relacji: „Spierali się więc między sobą
Żydzi, mówiąc: «Jak On może nam dać swoje Ciało do jedzenia?»” (J 6,52). Kłócili
się, ponieważ nie otwierali swojego ludzkiego rozumu na światło objawionej
prawdy Jezusa. W tej wymianie zdań Wieczny i Wcielony Syn Boży głosił im boską
prawdę. Jezus mówił jasno i wyraźnie, ale ich umysły pozostały zamknięte.
Słyszeli Jego słowa, ale zamknęli się na Głos Ojca, który świadczył w imieniu
Jezusa, że wszystko, co powiedział, jest prawdą. Wydaje się, że niektórzy,
którzy słuchali, zaczęli rozumieć i wierzyć, co wywołało kłótnię między nimi.
Kiedy czytasz słowa naszego Pana, co słyszysz? Czy słyszysz Głos Ojca w głębi
swojego sumienia, potwierdzający prawdziwość tego, co czytasz? Czy słyszysz Żywe
Słowo Boże rozbrzmiewające w twoim umyśle i duszy? Czy pozwalasz, aby to Słowo
przeniknęło twój ludzki rozum, abyś mógł dojść do wniosku, że Eucharystia jest
prawdziwa, że jest Ciałem i Krwią Syna Bożego, ofiarowanymi ci, abyś mógł mieć
udział w życiu wiecznym? Żadna ilość ludzkich badań ani sama inteligencja nigdy
nie przekona nas o boskich prawdach. Tylko Bóg może nas przekonać, ale tylko
wtedy, gdy słuchamy Jego Głosu.
Prawdy wiary, takie jak nasza wiara w Eucharystię, muszą być pewniejsze niż
jakakolwiek inna prawda naturalna, w którą wierzymy. Żadna racjonalna osoba nie
zaprzeczyłaby realności świata fizycznego, który widzimy oczami lub dotykamy
rękami. Dźwięki, które słyszymy, jedzenie, które smakujemy, i aromaty, które
czujemy, są uznawane za realne, ponieważ wierzymy w to, co postrzegają nasze
pięć zmysłów. Kiedy nasze sumienie postrzega boskie prawdy, prawdy te są
pewniejsze niż wszelka wiedza zmysłowa. Dlaczego? Ponieważ to Bóg komunikuje się
z nami bezpośrednio.
Rozważmy dziś krystalicznie jasne nauczanie Jezusa o Eucharystii. Musimy
usłyszeć i zrozumieć, co powiedział. Nasza wiara w Eucharystię musi stać się
pewna. Pozwól, aby Głos Ojca rozbrzmiewał w twoim umyśle, abyś był bardziej
pewien, że Eucharystia jest Ciałem i Krwią Syna Bożego niż w cokolwiek innego, w
co wierzysz. Umocnij swoją wiarę, wiedząc, że Jego Ciało i Krew prowadzą cię do
życia wiecznego.
Mój Eucharystyczny Panie, wierzę, że oddałeś swoje życie dla zbawienia
wszystkich i że dar wiecznego zbawienia jest nam dany poprzez sakramenty. Wierzę,
że Eucharystia jest Twoim Ciałem i Krwią, Twoją Boską Istotą. Proszę, wzmocnij
moją wiarę, abym był bardziej otwarty na obfite łaski, którymi pragniesz
obdarzyć mnie poprzez ten Cenny Dar. Jezu, ufam Tobie.