2023 Sunday
To jest ciekawe, że w dzisiejszych czasach coraz więcej młodych ludzi nie chce zakładać rodziny. To prawda, rodzina to wielka odpowiedzialność, a ponadto trzeba dopasować się do wymogów żony lub męża. Czasami dużo łatwiej jest się nie angażować i iść przez życie samemu. Ale czy jest to dobre życie? Według Jezusa, jest to raczej życie dobre. To w Starym Testamencie, błogosławieństwem było mieć dużo dzieci, ale Jezus to zmienił i powiedział, że lepiej jest człowiekowi w stanie wolnym, tak samo, jak zmienił "oko za oko, ząb za ząb". Tak czy inaczej, będąc młodym człowiekiem, chciałem mieć własną rodzinę, bo myślałem, że taka jest naturalna kolej rzeczy dorosłego człowieka, dlatego trochę się dziwię, że są ludzie, co mają warunki by założyć rodzinę, a jednak wybierają życie samotne, albo poligamię. Myślę, że żyjemy w dziwnych czasach. Poligamia w Anglii jest nielegalna i karalna, ale każdy młody człowiek może mieć tak dużo partnerek seksualnych ile tylko chce, i takich się już za nic nie karze. Jak to można zrozumieć? Czy to znaczy, że gorszy jest człowiek, który chciałby zalegalizować swoją miłość do wielu partnerek, od takiego, co ma wiele partnerek, ale legalizować tego nie chce? Ten cały świat jest porąbany. Na chorobę cywilizacji XXI wieku, nie znajduję innego określenia. Właśnie sobie przeczytałem, że w Anglii można iść do więzienia na 7 lat, jeżeli mężczyzna ma dwie żony, czyli żyje w związku bigamicznym. Dobrze chociaż, że już się śmiercią w Anglii za zdradę nie karze. Dobre jest również to, że zniesiono prawo pierwszej nocy. Może ten świat ciągle jest złym światem, ale być może idzie w dobrym kierunku? Jak się zna historię, to wie się, że dawniej było o wiele gorzej żyć na świecie, niż współcześnie. Nie ma co narzekać, a raczej trzeba cieszyć się z tego, co się ma.
----
Myślę sobie teraz, że dobrze by było, gdyby ludzie zaczynali nowe znajomości od przyjaźni, a nie od seksu. Ale oczywiście młodych ludzi do tego trudno jest przekonać. A nawet ludzi dojrzałych, też do tego, trudno przekonać. Ludzie idą nawet ze sobą do łóżka, gdy się nienawidzą. Pożądanie, to bardzo ciekawe zjawisko. A kobiety wykorzystują to, by szpiegować i wydobywać informacje lub po prostu okraść mężczyznę. Dobrze, jeżeli tylko na tym się kończy i pozostawiają przy życiu swoje ofiary.
----
Co z tego, że człowiek zna prawdę, jeżeli mało kto poza nim, ją zna. Jezus znał prawdę, ale ludzie co prawdy nie znali, ukrzyżowali Jezusa. Czy to znaczy, że prawda, jest bezwartościowa? Nic podobnego. Ten kto zna prawdę, to nawet jak zostanie ukrzyżowany, to i tak umrze szczęśliwszy, od tego, kto będzie długo żył, a prawdy znał nie będzie. Tak czy inaczej, myślę, że lepiej się żyje wśród ludzi, którzy znają prawdę, niż wśród ludzi, którzy prawdy nie znają. Ciekawe jest to, że każdy człowiek sam sobie wybiera w jaką prawdę chce wierzyć. Dla każdego z nas, co innego jest prawdą. Dobrze chociaż, że nikt nikogo, na siłę, do swojej prawdy nie stara się przekonać i że żyjemy w czasach, w których chociaż wielu ludziom zamyka się usta na siłę, to przynajmniej mówi się o wolności słowa.
----
Teraz sobie myślę, że gdybym żył w Polsce, to bym był otoczony do końca życia ludźmi chorymi psychicznie, a ponieważ żyję w Anglii, to będę otoczony do końca życia szpiegami. Oczywiście, że wśród chorych psychicznie żyje się przyjemniej, niż wśród szpiegów. Czy człowiek może sam wybrać, wśród jakich ludzi chce żyć? Młody człowiek ciągle może wybrać, dorosły żyje tam, gdzie wybrał, żeby żyć, a stary żyje tam, gdzie mu przyszło żyć. Stary nie tylko nie może nic zmienić, ale nawet staremu się już nie chce nic zmieniać. A na świecie nic się nie zmienia. Jak zwykle, ludzie się mordują, kłócą, walczą, prowadzą wojny. Natomiast poszczególni ludzie się zmieniają. Jedni stają się lepsi, drudzy stają się gorsi, a potem i tak każdy idzie na Sąd Ostateczny.
----
Teraz sobie pomyślałem, że skoro mam już żyć wśród szpiegów do końca życia, to dobrze zrobię, jeżeli ich trochę poznam. Przynajmniej tyle, ile Google na ich temat wie.
"Mówimy, że idziemy do "firmy", nie chodzimy do pracy. Jesteśmy, służymy. Natomiast ja bym nawet poszedł dalej, bym powiedział, że to jest styl życia, który się przyjmuje. W szczególności w pionie operacyjno-rozpoznawczym to jest niesłychanie głębokie, bo ta adrenalina - która powoli jest przyjmowana przez młodych oficerów - w końcu uzależnia i tego się nie widzi i nie czuje na co dzień, ale to uzależnienie rzeczywiście istnieje. Więc to jest styl życia z całą pewnością. Oczywiście, zawsze w tyle głowy pozostaje ta świadomość, kim się jest i co się robi. Po odejściu ze służby zostaje z nami to uzależnienie - a jest to dobre uzależnienie, żeby była pełna jasność. To nie o to chodzi, że jak my odchodzimy ze służby, szpieg idzie na emeryturę, to chodzi z psem dookoła bloku i szpieguje sąsiadów... Tak się czasami ludziom wydaje. Nie - chodzi o stan pewien świadomości, który ma swoje też złe strony, bo nudzi telewizja na emeryturze, nudzą politycy, ludzie są nieciekawi, szarzy, ponurzy."
----
Skoro jesteśmy już przy lęku i poczuciu winy, to powiedzmy, że praca ta wymaga silnego skoncentrowania na realizowaniu powierzonych zadań. Przeżywanie dylematów moralnych w związku z wykorzystywaniem i narażaniem na niebezpieczeństwo innych ludzi, zmniejszałoby skuteczność agenta i zwiększałoby ryzyko dekonspiracji oraz niepowodzenia misji.
Właśnie się dowiedziałem, że szpiedzy nie powinni mieć dylematów moralnych. Innymi słowy muszą być ateistami, gdzie nie ma różnicy pomiędzy dobrem, a złem, a zamiast tego jest tylko zadanie, które muszą wykonać.
----
Zmniejszyć poczucie winy w związku z działaniem na szkodę innych mogą
silne, wyraźne motywy i usprawiedliwienia oraz uczenie się takich zachowań.
Ważnym motywem pracy szpiega może być patriotyzm i
poczucie wypełniania ważnych dla
obronności kraju zadań – ważnych, choć mogących jednocześnie uchodzić za złe,
nieuczciwe czy niemoralne.
Przekonanie, że „cel uświęca środki” może ułatwiać naruszanie i przekraczanie
norm.
W ten sposób, krok po kroku, staje się coraz bardziej „odporny” na krzywdę i
szkody, których innym ludziom mogą jego działania przysporzyć.
Jak widać szpiedzy to okropne bestie.
----
Jednym jest praca jako „wtórnik”, polegająca na
przywłaszczeniu tożsamości innej,
realnej osoby i funkcjonowaniu w niej – nawet przez lata – w danej
rodzinie czy otoczeniu koleżeńskim (pamiętacie Hansa Klosa? – to dokładnie ta
sytuacja, w której Stanisław Kolicki podobny fizycznie do Hansa Klosa, zostaje
wysłany do Niemiec aby podszywać się pod niego) a drugim sytuacja zdrady i
przejścia przez szpiega na stronę wroga, która jest nazywana
„odwróceniem” agenta, ponieważ dalej
udaje on wiernego przełożonym ale pracuje już na rzecz drugiej strony.
To prawda, wielu szpiegów, których spotykam to podwójni szpiedzy. Trudno rozpoznać dla kogo tak naprawdę pracują. Może to nawet jacyś potrójni szpiedzy, skoro mają tak wiele osobowości.
----
„Wtórnik” jest w bardzo silny sposób związany ze swoimi zwierzchnikami – musi im całkowicie zaufać i zdać się na ich rozsądek, kompetencje i dobrą wolę oraz całkowicie podporządkować się ich władzy. Ślepe, bezrefleksyjne wykonywania poleceń jest możliwe ze względu na ograniczone rozeznanie "wtórnika" w sytuacji (jest odcięty od źródeł informacji i możliwości komfortowego ich analizowania) a także to, że polecenia przychodzą „z góry” - ktoś z większą wiedzą i władzą bierze za nie odpowiedzialność. Taka postawa daje spokój, że postępuje się słusznie a zlecone działania, także te które bezpośrednio szkodzą innym, konkretnym ludziom, są konieczne i uzasadnione.
Zdrada oznacza sprzeniewierzenie się dotychczasowym przełożonym, dowództwu i towarzyszom broni a także krajowi i wyznawanym ideałom oraz narażenie się na poważne konsekwencje karne (wieloletniego więzienia a czasem nawet formalnego wyroku śmierci) a także powszechną pogardę i nienawiść, związane z ryzykiem „zlikwidowania”.
Musi wiązać się z szczególnymi uwarunkowaniami a także nadzieją, że nie zostanie się przyłapanym na gorącym uczynku a po wykonaniu zadań będzie się w skuteczny sposób chronionym przez kraj, na rzecz którego zdradziło się ojczyznę.
Nieuczciwie zachowują
się uczciwi ludzie, w pewnych okolicznościach. Zdrada staje się prawdopodobna,
kiedy:
1. na jednostkę działa silna presja, np.
natury finansowej, dotycząca długów albo aspiracji związanych z wyższym
poziomem życia, ale również innej – znane są przykłady agentów zdradzających
z miłości,
z chęci zemsty na dawnych
towarzyszach broni a także chęci
chronienia swoich bliskich czy
chęci uniknięcia ujawnienia kompromitujących ich materiałów (szantaż),
2. jest do zdrady sposobność,
okazja, możliwość jej popełnienia – najczęściej jest nią propozycja składana
przez obcy wywiad, który jednocześnie gra wymienioną wyżej presją oraz
3. jednostka znajdzie usprawiedliwienie tego, co zamierza zrobić.
2024 Tuesday
W pytaniach dotyczących zbawienia i życia wiecznego często
pojawia się dylemat czy wiara w Jezusa Chrystusa wystarczy, aby zabezpieczyć się
przed piekłem, czy też trzeba jeszcze coś zrobić. Teologiczne debaty na ten
temat trwają od wieków i wciąż budzą kontrowersje wśród wyznawców różnych
wyznań.
Dla wielu chrześcijan wiara w Jezusa Chrystusa jest kluczowym elementem
zbawienia. Apostoł Paweł pisał w Liście do Efezjan: "Albowiem łaska was zbawiła
przez wiarę, a to nie z was, to Boża dary, nie z uczynków, aby się nikt nie
chlubił" (Efezjan 2:8-9). Oznacza to, że zbawienie jest darem od Boga, który
przyjmujemy poprzez wiarę w Jezusa Chrystusa i Jego ofiarę na krzyżu za nasze
grzechy. W Biblii jest wiele miejsc, w których podkreślane jest, że zbawienie
jest darem łaski, który można przyjąć wyłącznie przez wiarę.
Jednakże niektórzy teolodzy argumentują, że wiara musi być poparta uczynkami i
dobrymi uczynkami, aby była prawdziwą i skuteczną. Ewangelista Jakub w swoim
Liście pisze: "Jak bowiem ciało bez ducha martwe jest, tak i wiara bez uczynków
martwa jest" (Jakuba 2:26). Ta interpretacja sugeruje, że wiara sama w sobie nie
jest wystarczająca, aby zapewnić zbawienie, ale musi być połączona z uczynkami i
świadectwem chrześcijańskiego życia.
Dla niektórych wyznawców chrześcijaństwa kwestia zbawienia opiera się na obydwu:
wierze w Jezusa Chrystusa oraz na uczynkach, które świadczą o tej wierze.
Oznacza to, że wiara w Jezusa jest początkiem drogi zbawienia, ale nie jest to
jedyny wymóg. Konsekwentne postępowanie zgodnie z naukami Jezusa i służba
bliźnim są również kluczowe dla osiągnięcia wiecznego zbawienia.
W każdym razie niezależnie od teologicznych debat warto pamiętać, że zbawienie
jest darem od Boga, który przyjmujemy przez wiarę w Jezusa Chrystusa. Kluczowe
jest także nawrócenie, czyli zmiana serca i postawienie Jezusa na pierwszym
miejscu w swoim życiu. To właśnie ta decyzja i zaufanie Chrystusowi otwiera
drogę do zbawienia i życia wiecznego.
W końcowym rozrachunku nie jesteśmy w stanie zrozumieć w pełni tajemnicy
zbawienia i roli wiary i uczynków w tym procesie. Niezależnie od naszych działań
czy braku działań, zbawienie zawsze jest darem łaski od Boga, który ofiarował
swego Syna za nasze grzechy. Ważne jest, aby trwać we wspólnocie z Jezusem
Chrystusem poprzez modlitwę, czytanie Pisma Świętego i służbę bliźnim, co pomaga
rozwijać naszą wiarę i umocnić nasze zbawienie.
----
Fly-tipping is the illegal dumping of waste in public or private
areas, such as on the side of roads, in fields, or at the entrance of parks. It
is a serious environmental issue that poses health risks and harms the natural
beauty of our surroundings.
Fly-tipping is a problem that plagues many communities around the world. It can
consist of anything from household rubbish and furniture to builder's waste and
garden waste. The waste can be dumped in large quantities, creating eyesores and
potentially hazardous conditions for wildlife and humans alike.
There are several reasons why individuals or businesses may engage in
fly-tipping. Some may seek to avoid the costs associated with proper waste
disposal, while others may simply not care about the impact of their actions on
the environment. In some cases, organized crime groups may also be involved in
illegal waste disposal as a means of making quick money.
The consequences of fly-tipping are far-reaching. It can lead to pollution of
soil and water sources, as well as harm to plant and animal life. The unsightly
piles of rubbish can also attract vermin and other pests, posing a threat to
public health. Furthermore, the cost of cleaning up fly-tipped waste falls on
local authorities and taxpayers, diverting resources that could be used in more
productive ways.
To combat fly-tipping, it is important for communities to work together to raise
awareness about the issue and hold those responsible accountable for their
actions. Local authorities can implement measures such as surveillance cameras,
fines, and educational campaigns to deter would-be offenders. Residents can also
do their part by reporting incidents of fly-tipping and properly disposing of
their own waste.
Ultimately, fly-tipping is a crime that cannot be tolerated. It is essential for
individuals, businesses, and governments to take responsibility for their waste
and work together to keep our communities clean and safe for future generations.
By working together, we can combat fly-tipping and protect our environment for
years to come.
----
Wydłubać sobie oko czy grzeszyć oczami? To pytanie może wydawać
się absurdalne i przerażające, ale gdy zastanowimy się głębiej, może przynieść
ważne refleksje na temat naszych postaw i wyborów życiowych.
Wydłubać sobie oko, aby uniknąć grzechu oczami, może się wydawać skrajnym i
drastycznym rozwiązaniem. Jednak warto zauważyć, że grzeszenie oczami, czyli
patrzenie na coś pożądliwego, zazdrosnego czy nienawistnego, może prowadzić do
ogromnego cierpienia. Kiedy tkwimy w grzechu oczami, nieustannie zadręczamy się
własnymi myślami i emocjami. Zazdrość, nienawiść, pożądanie – to wszystko
sprawia, że czujemy się niekomfortowo i niespokojnie, jakbyśmy byli uwięzieni w
piekle własnych negatywnych emocji.
Natomiast wydłubanie sobie oka, czyli zdecydowane zerwanie z grzechem oczami,
może przynieść nam błogi spokój i harmonię. Bez możliwości grzeszenia oczami,
przestajemy być narażeni na cierpienie i negatywne emocje. Zamiast tego, możemy
doświadczyć wolności od zazdrości, pożądania czy nienawiści. Może to być
wyzwaniem, ale także ogromną szansą na oczyszczenie swojej duszy i osiągnięcie
stanu pełnego zadowolenia i spokoju.
Oczywiście, wydłubanie sobie oka jest tylko metaforą. Nie chodzi o dosłowne
fizyczne usunięcie oka, ale o symboliczne odcięcie się od grzechu oczami. Może
to oznaczać kontemplację własnych postaw i wyborów, praktykowanie wdzięczności i
pokory, czy przeniesienie naszego skupienia i uwagi na pozytywne wartości i
cele.
Wydłubanie sobie oka i być w niebie, zamiast grzeszyć oczami i być w piekle, to
nie tylko kwestia żmudnej pracy nad sobą, ale przede wszystkim świadomego wyboru
i decyzji. Wybór wykorzystania naszych oczu do oglądania piękna świata i
doświadczania jego cudów, zamiast karmienia naszych negatywnych emocji i myśli.
Wydłubanie sobie oka może być trudne, ale może również być kluczem do szczęścia
i spełnienia. Błogi spokój, który płynie z rezygnacji z grzechu oczami, może być
nagrodą warty wszelkich wysiłków. Zacznijmy więc od refleksji nad tym, na co
naprawdę warto jest patrzeć oczami i jakie emocje chcemy w sobie pielęgnować.
Może okazać się, że wydłubanie sobie oka jest warte rozważenia, jeśli chcemy
doświadczyć prawdziwego nieba już tu na ziemi.
----
"Dusza bez dobrych uczynków martwa jest" - to stwierdzenie ma
głęboką prawdę, którą często zaniedbujemy w codziennym życiu. Często skupiamy
się na własnych potrzebach i emocjach, zapominając o tym, że nasze życie nabiera
prawdziwego sensu dopiero wtedy, gdy dzielimy się dobrem z innymi.
Człowiek może czuć błogi spokój, być bogaty, zdrowy i szczęśliwy, ale jeśli nie
czyni nic dobrego dla innych, to czy można go nazwać prawdziwie żyjącym? Może i
tak, ale tylko w sensie biologicznym. Prawdziwie żyjąca dusza to ta, która nie
tylko czerpie z życia, ale także daje.
Dlatego tak ważne jest, aby nie zadowalać się tylko własnym życiem, ale również
angażować się w działania na rzecz innych. Pomaganie innym, okazywanie miłości,
wspieranie potrzebujących - to wszystko sprawia, że nasza dusza nabiera życia i
głębokiego sensu.
Nie ma większej radości niż uczucie spełnienia, które daje nam pomoc drugiemu
człowiekowi. To właśnie wtedy czujemy się najbardziej żywi i pełni. Działanie
dla dobra innych sprawia, że stajemy się lepszymi ludźmi, bardziej empatycznymi
i otwartymi na świat.
W dzisiejszym zabieganym świecie nie zawsze mamy czas i możliwości, by angażować
się w działalność charytatywną czy wolontariat. Ale nawet drobne gesty dobra,
jak uśmiech, pomoc starszej osobie, czy wsparcie dla przyjaciela w trudnej
chwili, mogą sprawić, że nasza dusza się ożywi i nabierze nowego blasku.
Dlatego warto pamiętać, że aby czuć, że naprawdę żyjemy, nie wystarczy dbać
tylko o siebie. Trzeba także pamiętać o innych, o otoczeniu, o społeczności, w
której żyjemy. Tylko wtedy poczujemy, że nasze życie ma prawdziwy sens i
znaczenie, a dusza będzie żywa i pełna radości.
----
Oddanie własnej woli Bogu jest kluczowe dla zagwarantowania
sobie miejsca w wiecznym Królestwie Niebieskim. Historia szatana jest doskonałym
przykładem tego, jak nawet najpotężniejsze i najpiękniejsze stworzenie Boga,
mające wolną wolę, może zgrzeszyć i stracić swoje miejsce w Niebie. Szatan,
będący pierwotnie aniołem o wysokiej rangi w Królestwie Bożym, zbuntował się
przeciwko Bogu i został wyrzucony z nieba raz na zawsze.
Człowiek, będący stworzeniem o wolnej woli, również naraża się na grzech i
upadek, gdy decyduje się działać na własną rękę, nie kierując się wolą i naukami
Bożymi. Decyzje podejmowane zgodnie z własną wolą często prowadzą do
konsekwencji, które mogą prowadzić do utraty szczęścia i wiecznego życia po
stronie Boga.
Dlatego też, oddając swoją wolę Bogu, człowiek może uniknąć grzechu i upadku.
Poddanie się woli Bożej oznacza zaufanie Bogu i podążanie za Jego naukami i
drogami. To oznacza również życie w zgodzie z Bożymi przykazaniami i
wartościami, co prowadzi do zbliżenia z Bogiem i możliwości otrzymania wiecznego
zbawienia.
Oddanie własnej woli Bogu nie oznacza rezygnacji z wolności czy decyzyjności.
Wręcz przeciwnie, oznacza to świadomą decyzję o kierowaniu swoim życiem zgodnie
z wolą Bożą, co daje poczucie spokoju, bezpieczeństwa i pewności, że nasza
przyszłość jest w rękach Boga.
W związku z tym, warto zastanowić się nad tym, czy lepiej jest zachować własną
wolę i narażać się na grzech i upadek, czy też oddać ją Bogu i zaufać Jego
drogom, aby zapewnić sobie wieczne szczęście i życie w Królestwie Niebieskim.
Jedynie poprzez oddanie własnej woli Bogu możemy mieć pewność, że nasza droga
jest właściwa i że nasze miejsce w Niebie jest zapewnione.
Dlatego warto modlić się w ten sposób:
"Ojcze niebieski, proszę Ciebie, aby moja wola pokrywała się z Twoją wolą. Niech
Twe plany będą moimi planami, a Twe pragnienia moimi pragnieniami. Pomóż mi, aby
moje decyzje były zgodne z Twoimi przykazaniami.
Odejmij ode mnie własną wolę i spraw, abym działał tylko zgodnie z wolą Twoją.
Niech moje serce zawsze słucha głosu Twego Ducha Świętego i kieruje się Jego
wskazaniami.
Prowadź mnie, Boże, po ścieżkach sprawiedliwości i miłości. Niech moje życie
służy Tobie i spełnia Twoje plany. Amen."
Modlitwa ta może być trudna i wymagać od nas zaufania w Bożą opiekę nad nami.
Jednak, kiedy będziemy kierować się wolą Bożą, możemy być pewni, że nasze życie
będzie pełne spełnienia i pokoju. Niech więc nasza modlitwa o zgodność z wolą
Bożą będzie naszym przewodnikiem w codziennym życiu.
----
„Taka jest bowiem wola mojego Ojca, aby każdy, kto widzi Syna i
wierzy w Niego, miał życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym”. Jana
6:40
Czy wierzysz w Jezusa? Bez wątpienia odpowiedź brzmi: „Tak”. Jednakże wiara w
naszego Pana jest czymś, co musi się pogłębiać z każdym dniem. Dlatego jeśli
naprawdę wierzysz w Jezusa, możesz także przyznać, że nie masz wystarczającej
wiary. W tym fragmencie Ewangelii, w którym kontynuowana jest mowa o „Chlebie
życia”, Jezus wzywa nas do dwóch rzeczy. Najpierw musimy Go zobaczyć. Po drugie,
musimy wierzyć. Zacznijmy od pierwszego.
Kiedy Jezus po raz pierwszy wypowiedział te słowa do tłumu, rzeczywiście
zobaczyli Jego fizyczną obecność. Ale wielu z nich nie widziało nic poza
powierzchnią. Widzieli Jego cuda, słyszeli Jego nauki, ale bardzo niewielu
widziało głębszą rzeczywistość Jezusa jako Syna Ojca Przedwiecznego i Zbawiciela
Świata.
Jeśli chcesz wierzyć w naszego Pana i we wszystko, czym On jest, musisz najpierw
Go zobaczyć. Jednym z najlepszych sposobów pielęgnowania tego „świętego wzroku”
naszego Pana jest wpatrywanie się w Niego w Najświętszej Eucharystii. Kiedy
uczestniczysz we Mszy św. lub spędzasz czas na adoracji i patrzysz na
Najświętszą Eucharystię, co widzisz? Czy widzisz Wiecznego Syna? Czy widzisz
Jego świętą boskość? Czy widzisz swego Boga i Pana wszystkiego?
Kiedy stoimy lub klękamy przed naszym Panem obecnym w Najświętszej Eucharystii,
łatwo jest się rozproszyć. Łatwo jest pozwolić, aby nasze myśli błądziły po
wielu innych aspektach naszego codziennego życia i nie dostrzegać wiecznego Syna
Bożego, takiego, jakim jest On dla nas obecny.
Zastanów się dzisiaj nad tym, jak patrzysz na naszego Pana. Jeśli chcesz
pogłębić swoją wiarę, swoją wiarę, zacznij od wzroku. Zacznij od zastanowienia
się nad tym, jak patrzysz na Jezusa obecnego w Najświętszej Eucharystii. Jeśli
jesteś błogosławiony, że możesz być z Nim tego dnia na Mszy Świętej lub podczas
adoracji, zastanów się, jak Go zobaczyć. Spójrz na Niego. Dokonaj świadomego
aktu wiary w Jego boską obecność. Uznajcie Jego Boskość, Jego chwałę, Jego
świętość i Jego świętą obecność. Jeśli potrafisz spojrzeć poza powierzchnię i
podnieść zasłonę zakrywającą Jego chwałę, wtedy ten święty dar wzroku ustąpi
także darowi głębokiej wiary.
Mój wszechobecny Panie, serdecznie Ci dziękuję za sposób, w jaki przychodzisz do
mnie w Najświętszej Eucharystii. Dziękuję Ci za Twoją boską obecność i chwałę.
Pomóż mi patrzeć poza zasłonę chleba i wina, abym mógł lepiej widzieć Twoją
boskość. Gdy widzę Twoją boską obecność, drogi Panie, pomóż mi wyznawać wiarę w
Ciebie z większą pewnością i wiarą. Jezu ufam Tobie.
2025 Wednesday
Każdej nocy, gdy kładziesz się spać, jesteś zaproszony do spania
w łasce i Miłosierdziu naszego Pana. Jesteś zaproszony do odpoczynku w Jego
ramionach, aby zostać odmłodzonym i odświeżonym. Sen jest obrazem modlitwy i w
rzeczywistości może stać się formą modlitwy. Odpoczywać to odpoczywać w Bogu.
Każde uderzenie twojego serca musi stać się modlitwą do Boga, a każde uderzenie
Jego Serca musi stać się rytmem twojego odpoczynku.
Czy śpisz w obecności Boga? Pomyśl o tym. Kiedy kładziesz się spać, czy się
modlisz? Czy prosisz naszego Pana, aby otoczył cię swoją łaską i objął swoimi
delikatnymi ramionami? Bóg przemawiał do dawnych świętych przez ich sny.
Wprowadził świętych mężczyzn i kobiety w głęboki odpoczynek, aby ich przywrócić
i wzmocnić. Spróbuj zaprosić naszego Pana do swojego umysłu i serca, gdy
kładziesz głowę do snu, tej nocy. A gdy się obudzisz, pozwól Mu być pierwszym,
którego powitasz. Pozwól, aby odpoczynek każdej nocy był odpoczynkiem w Jego
Boskim Miłosierdziu.
Panie, dziękuję Ci za rytm każdego dnia. Dziękuję Ci za to, jak idziesz ze mną
przez cały dzień i dziękuję Ci za to, że jesteś ze mną, gdy odpoczywam. Ofiaruję
Ci tej nocy mój odpoczynek i moje marzenia. Zapraszam Cię, abyś trzymał mnie
blisko Siebie, aby Twoje Serce Miłosierdzia było łagodnym dźwiękiem, który koi
moją zmęczoną duszę. Jezu, ufam Tobie.
----
Each night, as you go to sleep, you are invited to sleep in the
grace and Mercy of our Lord. You are invited to rest in His arms so as to be
rejuvenated and refreshed. Sleep is an image of prayer and, in fact, can become
a form of prayer. To rest is to rest in God. Every beat of your heart must
become a prayer to God and every beat of His Heart must become the rhythm of
your rest.
Do you sleep in the presence of God? Think about it. When you retire to bed, do
you pray? Do you ask our Lord to surround you with His grace and to embrace you
with His gentle arms? God has spoken to the saints of old through their dreams.
He has put holy men and women into a deep rest so as to restore them and
strengthen them. Try to invite our Lord into your mind and heart as you lay your
head down to sleep, this night. And as you wake, let Him be the first one whom
you greet. Allow each night’s rest to be a resting in His Divine Mercy.
Lord, I thank You for the rhythm of each day. I thank You for the ways You walk
with me throughout my day and I thank You for being with me while I rest. I
offer to You, this night, my rest and my dreams. I invite You to hold me close
to You, that Your Heart of Mercy may be the gentle sound which soothes my weary
soul. Jesus, I trust in You.
----
„Czy zdajecie sobie sprawę, co wam uczyniłem? Wy nazywacie mnie
„nauczycielem” i „mistrzem”, i słusznie, bo nim jestem. Jeśli więc Ja, mistrz i
nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wy powinniście sobie nawzajem umywać nogi.
Dałem wam wzór do naśladowania, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem”.
Jana 13:12–15
Czy chcesz być święty? Być może nie każdy odpowie na to pytanie od razu donośnym
„tak”. Niestety, świętość dla niektórych może wydawać się nudna i nieatrakcyjna.
Pokusa zła jest bardzo kusząca na poziomie zagmatwanym i powierzchownym. Jaka
jest więc twoja odpowiedź na to pytanie? Czy chcesz być święty?
Kiedy dziś rozpoczynamy święte Triduum, wkraczamy w najświętsze dni roku
kościelnego. Kroczymy z naszym Panem przez Jego ostateczne uwielbienie, kiedy
świętuje Paschę ze swoimi uczniami i wchodzi do Ogrodu Getsemani, aby oczekiwać
na swoje aresztowanie. Jutro przejdziemy z Nim przez stacje Jego Krzyża. W
sobotę będziemy siedzieć w cichej adoracji Jego grobu, oczekując
Zmartwychwstania.
W cytowanej powyżej Ewangelii Jezus daje nam wzór świętości poprzez świadectwo
swoich czynów. Ten, który jest Bogiem Wszechświata, Stwórcą wszystkiego,
Wiecznym Synem Bożym, Drugą Osobą Trójcy Przenajświętszej, uniża się i przyjmuje
postać pokornego sługi, obmywając stopy swoim uczniom. Następnie po raz pierwszy
ofiarowuje im Najświętszą Eucharystię, zanim pójdzie spotkać się ze swoimi
prześladowcami.
Wzór, który daje nam Jezus, jest proroczym działaniem, poprzez które Jezus mówi
nam, że prawdziwa wielkość, to znaczy prawdziwa świętość, znajduje się w pokorze.
Świętość realizuje się w naszym życiu, gdy odwracamy wzrok od siebie i kochamy
innych jako ich sługi.
Nikt z nas nie jest Zbawicielem Świata, ale każdy z nas musi stać się narzędziem
Jego zbawczego aktu dla innych. Gdy przyjmujemy dar Jezusa, musimy zwrócić się
do innych i uniżyć się przed nimi. Musimy pomóc im dostrzec naszą miłość i ich
godność. Musimy im służyć z pokorą i stawiać ich na pierwszym miejscu. Dzięki
temu będziemy mogli zaprosić ich do naśladowania nas, tak jak my naśladujemy
Chrystusa. W ten sposób nasze pokorne naśladowanie Jezusa staje się środkiem, za
pomocą którego Jezus zaprasza innych do pójścia za Nim.
Zastanów się dziś nad zaproszeniem Jezusa: „…jak Ja wam uczyniłem, tak i wy
czyńcie”. Jezus dał nam wszystko, więc musimy dać wszystko innym. Musimy służyć
bez liczenia się z kosztami. Musimy ich kochać, stawiając ich potrzeby przed
naszymi. Musimy stać się wzorem miłości Chrystusa dla nich. Rozważ służbę Jezusa
dzisiaj i przez całe Triduum i zobowiąż się żyć zaproszeniem danym ci przez
naszego Pana.
Mój pokorny Panie, niech Twoje imię będzie chwalone i wielbione ponad wszystko.
Niech Twoja pokora i skromna służba zostaną wywyższone. Widzę w Twoim pokornym
czynie, drogi Panie, głęboką miłość, którą masz dla mnie i dla wszystkich. Niech
naśladuję tę pokorną miłość w moim własnym życiu, aby moje naśladowanie Ciebie
pomogło dzielić się Twoją zbawczą miłością z innymi. Jezu, ufam Tobie.
2026 Thursday
Każdej nocy, kładąc się spać, jesteś zaproszony do snu w łasce i
Miłosierdziu naszego Pana. Jesteś zaproszony do odpoczynku w Jego ramionach, aby
się odmłodzić i odświeżyć. Sen jest obrazem modlitwy i w rzeczywistości może
stać się formą modlitwy. Odpoczywać to odpoczywać w Bogu. Każde uderzenie
twojego serca musi stać się modlitwą do Boga, a każde uderzenie Jego Serca musi
stać się rytmem twojego odpoczynku.
Czy śpisz w obecności Boga? Pomyśl o tym. Czy kładąc się spać, modlisz się? Czy
prosisz naszego Pana, aby otoczył cię swoją łaską i objął swoimi czułymi
ramionami? Bóg przemawiał do dawnych świętych poprzez ich sny. Wprowadził
świętych mężczyzn i kobiety w głęboki odpoczynek, aby ich odnowić i wzmocnić.
Staraj się zaprosić naszego Pana do swojego umysłu i serca, kładąc głowę do snu
tej nocy. A kiedy się budzisz, niech On będzie pierwszym, którego witasz. Niech
odpoczynek każdej nocy będzie odpoczynkiem w Jego Boskim Miłosierdziu.
Panie, dziękuję Ci za rytm każdego dnia. Dziękuję Ci za to, jak towarzyszysz mi
w ciągu dnia i dziękuję Ci za to, że jesteś ze mną, gdy odpoczywam. Ofiaruję Ci
tej nocy mój odpoczynek i moje sny. Proszę Cię, przytul mnie mocno do Siebie,
aby Twoje Serce Miłosierdzia było łagodnym dźwiękiem, który koi moją zmęczoną
duszę. Jezu, ufam Tobie.
----
Each night, as you go to sleep, you are invited to sleep in the
grace and Mercy of our Lord. You are invited to rest in His arms so as to be
rejuvenated and refreshed. Sleep is an image of prayer and, in fact, can become
a form of prayer. To rest is to rest in God. Every beat of your heart must
become a prayer to God and every beat of His Heart must become the rhythm of
your rest.
Do you sleep in the presence of God? Think about it. When you retire to bed, do
you pray? Do you ask our Lord to surround you with His grace and to embrace you
with His gentle arms? God has spoken to the saints of old through their dreams.
He has put holy men and women into a deep rest so as to restore them and
strengthen them. Try to invite our Lord into your mind and heart as you lay your
head down to sleep, this night. And as you wake, let Him be the first one whom
you greet. Allow each night’s rest to be a resting in His Divine Mercy.
Lord, I thank You for the rhythm of each day. I thank You for the ways You walk
with me throughout my day and I thank You for being with me while I rest. I
offer to You, this night, my rest and my dreams. I invite You to hold me close
to You, that Your Heart of Mercy may be the gentle sound which soothes my weary
soul. Jesus, I trust in You.
----
Najkrótsza odpowiedź:
Nie ma jednej kwoty, która daje szczęście każdemu człowiekowi. Ale istnieje
bardzo solidna wiedza z psychologii, ekonomii behawioralnej i badań nad
dobrostanem, która pozwala określić próg, po którego
przekroczeniu pieniądze przestają zwiększać szczęście — i ten próg jest
zaskakująco niski w porównaniu z tym, co ludzie intuicyjnie myślą.
Poniżej dostajesz konkretną, mechanizmową odpowiedź, a nie ogólniki.
Badania Kahnemana, Deatona i Killingswortha pokazują, że szczęście rośnie do pewnego poziomu dochodu, a potem efekt się spłaszcza.
W krajach rozwiniętych (jak UK):
To nie znaczy, że Ł60k to „idealna kwota”, tylko że powyżej niej stres finansowy znika, a to jest kluczowy czynnik.
Nie sama kwota, tylko:
Stały dochód, przewidywalność, brak lęku o jutro.
Możliwość decydowania o swoim czasie i życiu.
Długi są jednym z największych źródeł stresu psychicznego.
3–6 miesięcy kosztów życia → ogromny spadek lęku.
To one podnoszą dobrostan, nie rzeczy.
Największy czynnik stresu w UK.
Dla osoby mieszkającej w Oxfordshire, żyjącej spokojnie, bez ekstrawagancji:
Ł2 000 – Ł2 500 miesięcznie
(podstawy + skromne życie)
Ł3 000 – Ł4 000 miesięcznie
(mieszkanie, auto, wakacje, oszczędności)
Ł4 500 – Ł6 000 miesięcznie
(wygoda, bezpieczeństwo, brak presji)
To nie są kwoty luksusu — to kwoty, przy których psychika przestaje być w trybie przetrwania.
Bo mylą szczęście z:
A to nie daje trwałego dobrostanu.
Człowiek potrzebuje tyle pieniędzy, żeby:
W liczbach:
około Ł40k–Ł60k rocznie daje stabilne szczęście większości
ludzi w UK.
Powyżej tego — rośnie komfort, ale nie rośnie szczęście.
Jeśli chcesz, mogę policzyć:
Powiedz tylko, w którą stronę chcesz pójść.
----
Mieszkanie drenuje budżet, bo łączy w sobie trzy największe źródła stresu finansowego naraz: wysokie koszty, brak kontroli i brak stabilności. To nie jest tylko kwestia pieniędzy — to kwestia psychologii, bezpieczeństwa i poczucia wpływu na własne życie.
Poniżej masz mechanizmowy, klarowny opis — dokładnie w stylu, który lubisz.
W UK (a szczególnie Oxfordshire):
Czyli połowa życia finansowego idzie na samą możliwość posiadania dachu nad głową.
To automatycznie tworzy presję.
Jeśli jedzenie drożeje — kupujesz tańsze.
Jeśli paliwo drożeje — jeździsz mniej.
Ale mieszkania nie da się zmniejszyć, odłożyć, ograniczyć.
To koszt, którego nie możesz kontrolować.
A brak kontroli = stres.
To poczucie, że ktoś inny decyduje o Twoim życiu, jest jednym z największych stresorów psychologicznych.
Jeśli tracisz mieszkanie, tracisz:
Dlatego mózg traktuje koszty mieszkaniowe jako priorytet przetrwania.
A wszystko, co dotyczy przetrwania,
generuje silny stres.
Dom to:
Jeśli koszt mieszkania jest zbyt wysoki, człowiek czuje, że jego życie nie należy do niego.
Jednorazowy wydatek boli, ale mija.
Czynsz boli co miesiąc.
Chroniczny stres niszczy:
Nie możesz powiedzieć:
„W tym miesiącu zapłacę mniej.”
To jest sztywna presja, która nie reaguje na Twoje życie, zdrowie, pracę, kryzysy.
Jeśli płacisz za dużo za mieszkanie:
To efekt domina.
Tu przechodzimy do tego, co naprawdę działa.
Jeśli koszt mieszkania przekracza 40% dochodu netto, stres rośnie
wykładniczo.
Warto dążyć do zejścia poniżej tego progu.
To największy amortyzator stresu.
Daje poczucie, że nawet jeśli landlord zrobi coś głupiego — przetrwasz.
Lepiej:
niż „ładniejsze”, ale drogie i niepewne.
Energia, ogrzewanie, internet, ubezpieczenia — to często można zoptymalizować o 10–30%.
Czasem 10 minut dalej = Ł300 mniej miesięcznie.
W UK negocjacje czynszu są normalne, szczególnie przy:
Nie chodzi o bycie uległym — chodzi o:
Dobra relacja = mniejsze ryzyko podwyżek i wypowiedzeń.
Mieszkanie drenuje budżet, bo:
Zapobieganie polega na:
Jeśli chcesz, mogę przygotować:
Powiedz tylko, w którą stronę iść dalej.
----
Poniżej masz najbardziej praktyczną listę miejsc w Oxfordzie, gdzie
relacje buduje się najłatwiej — bez sztucznego networkingu, bez
udawania, bez tłumu.
To są miejsca, gdzie ludzie naturalnie wchodzą w kontakt, a rozmowy powstają
same z siebie.
Podzieliłem to na kategorie, żebyś mógł dobrać styl do siebie.
Stała społeczność, dużo freelancerów, ludzie wracają codziennie.
Powtarzalność = znajomości.
Małe, spokojne, naturalne rozmowy przy stoliku.
Dużo ludzi pracujących z laptopami → łatwe mikro‑kontakty.
Małe wydarzenia, spotkania autorskie, niszowe grupy.
Ludzie robią projekty, pomagają sobie, rozmawiają.
Zero sztuczności.
Browar + społeczność + warsztaty + muzyka.
Najbardziej „ludzki” vibe w Oxfordzie.
Wydarzenia, warsztaty, otwarte spotkania — ludzie przychodzą sami.
Małe grupy, dużo introwertyków, rozmowy o konkretach.
Znasz twarze → zaczynają się mikro‑rozmowy → potem znajomości.
Droższe, ale ludzie są bardziej otwarci na rozmowy.
Zero presji, ludzie przychodzą sami, atmosfera wspólnoty.
Lokalna społeczność, warsztaty, spotkania, rodzinna atmosfera.
Sztuka, teatr, projekty społeczne — ludzie są otwarci i ciekawi.
Wolontariat projektowy → najłatwiejszy sposób na naturalne relacje.
Małe, lokalne, ludzie gadają między stolikami.
Cichy, klimatyczny, idealny do rozmów.
Lokalny vibe, zero presji.
Po zajęciach ludzie naturalnie rozmawiają.
Ludzie przychodzą sami, żeby pogadać — zero stresu.
Najłatwiejsze miejsce do rozmów w całym Oxfordzie.
Patrząc na Twój styl:
minimalizm, spokój, struktura, zero chaosu, zero hałasu, zero
sztuczności — najlepsze będą:
To są miejsca, gdzie ludzie są spokojni, refleksyjni, inteligentni i nieprzebodźcowani.
Powiedz tylko, w którą stronę chcesz iść dalej.
----
Jezus wszedł na górę i usiadł tam ze swoimi uczniami. Zbliżała
się żydowskie święto Paschy. Kiedy Jezus podniósł oczy i zobaczył, że idzie do
Niego wielki tłum, zapytał Filipa: „Skąd kupimy im chleba?” (J 6,3–5)
Czy kiedykolwiek znalazłeś się w sytuacji, w której czułeś się zdesperowany?
Niektórzy ludzie cierpią z powodu skrajnej biedy, nie wiedząc, skąd wezmą
kolejny posiłek. Inni zmagają się z rozpadem rodziny, co prowadzi do głębokiego
strachu i niepokoju. Jeszcze inni zmagają się z uzależnieniem, nie wiedząc, jak
się z niego wyzwolą. Jeszcze inni napotykają przeszkody, które wydają się nie do
pokonania. Dzisiejsza Ewangelia przypomina nam, że dla Boga nie ma nic
niemożliwego.
Historia rozmnożenia chleba i ryb rozpoczyna się od intrygującej rozmowy między
Jezusem a dwoma Jego uczniami. Jezus zapytał Filipa, gdzie mogliby kupić
jedzenie dla tłumu, mimo że wiedział, że nie mają wystarczająco dużo pieniędzy
ani gdzie kupić jedzenia. To pytanie było raczej stwierdzeniem, pokazującym nam,
że zawsze musimy polegać na Bożej Opatrzności, zwłaszcza w obliczu rzeczy
niemożliwych. Z ludzkiego punktu widzenia nakarmienie tak ogromnego tłumu na
szczycie góry było niemożliwe. Podobnie, wszyscy spotykamy się w życiu z
sytuacjami, które – z ludzkiego punktu widzenia – stanowią nie do pokonania
wyzwania. Gdyby tłum liczył zaledwie około dwudziestu osób, jeden z uczniów
mógłby zaspokoić potrzebę, stosując praktyczne rozwiązanie, takie jak zakup
żywności z pobliskiej wioski. Zatem, gdy wyzwanie życiowe ma rozsądne
rozwiązanie w naszym zasięgu, powinniśmy je podjąć. Gdy sam ludzki wysiłek nie
wystarcza, musimy zwrócić się do Bożej Opatrzności.
Reakcja Filipa ujawnia jego czysto racjonalną perspektywę: „Za dwieście denarów
nie wystarczyłoby żywności, aby każdy z nich mógł choć trochę najeść się do
syta”. Z kolei Andrzej okazuje promyk wiary i nadziei, gdy zauważa: „Jest tu
chłopiec, który ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby, lecz cóż to da dla tak
wielu?”. Rola chłopca jest często pomijana. Chociaż Ewangelia niewiele o nim
mówi, jest jasne, że powierzył Jezusowi wszystko, co miał. Być może to właśnie
ten drobny akt zaufania pozwolił Jezusowi dokonać cudu.
Po tym, jak Jezus pozwolił ogromnemu tłumowi liczącemu 5000 mężczyzn – nie
licząc kobiet i dzieci – spocząć na trawie, uczynił coś niewyobrażalnego.
Przemienił pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby w więcej, niż tłum mógł zjeść.
Dwanaście koszy pozostałego jedzenia symbolizuje przeobfitą opatrzność Bożą,
daną tym, którzy są członkami Jego Królestwa – nowym Dwunastu Plemionom Izraela,
Jego Kościołowi.
Musimy czytać ten cud zarówno z dosłownego, jak i duchowego punktu widzenia. Po
pierwsze, Jezus dosłownie nakarmił ten ogromny tłum kilkoma chlebami i rybami. W
naszym życiu obiecuje to samo, gdy powierzymy Mu wszystko, co mamy. Chociaż
musimy działać odpowiedzialnie, aby zapewnić byt sobie i naszym rodzinom,
ostatecznie musimy wierzyć, że Jezus zaspokoi wszystko, czego potrzebujemy. Jego
troska obejmuje również nasze potrzeby materialne, uwalniając nas od zmartwień i
niepokoju, gdy Mu ufamy.
Duchowo rzecz biorąc, Boża opatrzność zapewnia nas, że każda rozpaczliwa
sytuacja, w której się znajdujemy, może zostać przemieniona przez łaskę, jeśli
Mu zaufamy. Rozłamy w rodzinie, uzależnienia, ubóstwo i wszelkie inne ludzkie
zmagania mogą i zostaną przemienione przez Jego łaskę, jeśli całkowicie się Mu
poddamy. Na przykład, nawet jeśli relacja rodzinna jest nie do pojednania, jeśli
całkowicie się Jemu poddamy, Jego łaska albo ją uzdrowi, albo wykorzysta
cierpienie jako źródło łaski w sposób, którego nie potrafimy sobie wyobrazić.
Nic nie jest poza mocą Boga.
Zastanów się dziś nad tym ogromnym tłumem przychodzącym do Jezusa na górę.
Wyobraź sobie siebie w tym tłumie. Wyobraź sobie siebie jako głodnego, a nawet
zdesperowanego, zmierzającego ku Temu, który jest odpowiedzią na każdy problem.
Wyobraź sobie siebie jako chłopca, który oddaje Jezusowi wszystko, co ma. Nie
zatrzymuj niczego. Zaufaj Mu i wiedz, że Jego boska opatrzność przemieni
wszystko, co Mu przyniesiesz, w obfitości.
Mój opatrznościowy Panie, przynoszę Ci dziś wszystko, co mam, i powierzam to
Tobie. Wierzę, że mnie kochasz i troszczysz się o każdy aspekt mojego życia.
Proszę, przyjmij to niewiele, co Ci ofiarowuję – wszystko, co posiadam – i
przemień to obficie swoją łaską. Twoja opatrzność nigdy nie zawodzi, drogi
Panie. Pomóż mi wierzyć w to całym sercem. Jezu, ufam Tobie.